W zaległym meczu w Hali na Skarpie BS Polonia bardzo wysoko pokonała przemyskie Niedźwiadki.
Zakończenie sezonu zasadniczego na własnym parkiecie poprzedziła smutna okoliczność - minuta ciszy po śmierci znakomitego niegdyś naszego koszykarza, potem trenera, a ostatnio kibica obecnego niemal na każdym meczu Polonii, Henryka Kominka.
Ten mecz miał odbyć się w 25. kolejce, ale wtedy przemyślan dopadła jakaś choroba i termin został zmieniony. Kiedy gra lider ze zdecydowanym outsiderem, który w tym sezonie nie wygrał żadnego meczu, trudno przewidywać emocje, ale ten mecz na pewno pozostanie w pamięci kibiców. Rozpoczął się od prowadzenia 2:0 gości, na co Krzysztof Wąsowicz, kapitan Polonii pod obecność jedynie na ławce Pawła Zmarlaka, odpowiedział dwiema „dwójkami”. Przemyślanie zdołali wyrównać na 4:4, ale potem poleciało! Za trzy trafił Yevhen „Żenia” Balaban, trzecią „dwójkę” dołożył Wąsowicz, a pierwszą popisał się Wojciech Leszczyński i to był początek show tego zawodnika. Kolejne dwie „dwójki” trafił w ciągu niecałych 30 sekund na 20:6. Na 24:8 popisał się wsadem, kolejna „dwójka” była na 28:8. Potem dwa na 31:10 i jeden punkt na zamknięcie pierwszej kwarty wynikiem 41:12. W drugiej odsłonie nasz snajper zdobył tylko... dwa „oczka”, ale miał cztery kolejne asysty przy dwóch jedna po drugiej „trójkach” i zaraz potem „dwójce” Wojciecha Zuba i „trójce” Maksymiliana Siwika, potem sam zdobył wspomniane dwa punkty i usiadł na ławce. Wrócił na parkiet zaraz po dużej przerwie i szybko trafił za dwa, a wkrótce zanotował niezwykłą serię - trafił kolejno: wsadem po własnym przechwycie, potem zza łuku, następnie oba wolne i kolejny wsad po przechwycie i asyście Wąsowicza. Po krótkiej przerwie na celną dobitkę Jarosława Giżyńskiego, Leszczyński znów poszedł na całość - najpierw dwa typowe punkty, potem dwa osobiste, wkrótce jeden wolny i dwa „oczka” po własnej zbiórce w ataku, a na koniec dwa z trzech wolnych za... trzy przewinienia techniczne gości, w tym ich trenera! Na początku tej superserii Leszczyński „rozmienił” setkę, a była to 26 minuta meczu! Do końca tej kwarty odpoczywał na ławce, a wrócił na parkiet w 34 min z nowymi siłami, bo wkrótce trafił za dwa, a ciągu następnej minuty zapakował trzy „trójki”! Na tym nie poprzestał, bo do końca meczu rzucał tylko ON: za dwa i dwa razy za trzy punkty na rekordowe zwycięstwo Polonii różnicą 113 punktów.
Po meczu nasz bohater dostał od młodych adeptów bytomskiej akademii... mikrobaner (format A4) z liczbą 56. - To mój rekord w seniorskiej karierze, ale sześć „trójek” to już nie, bo kiedyś miałem siedem. Mieliśmy dziś grać swoje, pokazać się z jak najlepszej strony i te założenia spełniliśmy. Na koniec rundy zasadniczej na naszym parkiecie chciałbym pozdrowić rodzinę, żonę i dzieci i oczywiście kibiców! - skwitował te niezwykłe wydarzenia Wojciech Leszczyński.
MVP, MVP! - wiwatowali kibice na jego cześć, bo rzeczywiście przyćmił innych uczestników meczu, choć jego niebiesko-czerwoni partnerzy też walczyli na wysokim poziomie. Warto dodać, że Królowa Śląska w trzech kwartach zdobyła co najmniej 40 punktów, a rywale w żadnej odsłonie nie wyszli z „dwunastki”. Wojciech Zub trafił cztery razy zza 6,25, ale u niego to norma, a Maksymilian Siwik co najmniej dwa razy wykazał się sprytem przy „ratowaniu” piłki albo wprowadzaniu jej do gry przy pomocy... pleców rywala. Ładne cztery punkty zdobył najmłodszy w składzie Królowej 17-letni Bartosz Ufniak. Działo się...
BS Polonia Bytom 158:45 Niedźwiadki Przemyśl
41:12, 35:12, 42:10, 40:11
Polonia: Leszczyński 56 (6x3), Giżyński 21 (1x3), Zub 15 (4x3), Respondek 12, Cisowski 11 (2x3), Dawdo 11, Balaban 10 (1x3), Wąsowicz 9, Siwik 9 (1x3), Ufniak 4, Klonowski.
Najwięcej dla gości: Barszczak 17 (1x3), Walciszewski 10 (2x3).
Ostatni mecz w rundzie zasadniczej BS Polonia rozegra w sobotę, 28 marca, w Jarosławiu; początek o 18.00.