
BS Polonia Bytom
Biuro
ul. Kolejowa 2a
Kontakt
tel. 32 288 08 88
W 9. kolejce BS Polonia ograła Zagłębie 73:69 w jego hali.
W pierwszej piątce gospodarzy wyszło trzech niedawnych Polonistów: Marek Piechowicz, Paweł Bogdanowicz i Michał Krawiec i mieli nawet te same numery z jakimi występowali w naszych barwach. Można to było przewidzieć, ale niełatwo było się przyzwyczaić.
Początek meczu zdecydowanie dla Polonii: Michał Medes wygrał pierwszą piłkę, a w 20 sekundzie Wojciech Zub trafił za trzy punkty. Wspomniany Krawiec zdobył dwa „oczka”, a Paweł Respondek też dwa po znakomitej asyście Medesa. Krawiec znów trafił z półdystansu, a za moment znów Respondek „znaleziony” przez Medesa - 7:4 dla Królowej Śląska. Sosnowiczanin Wojciech Nojszewski poszedł solo po „dwójkę”, ale faulowany Medes zaraz zdobył punkt. Dobrze usposobiony Krawiec po kontrze wyrównał na 8:8, a pierwsze prowadzenie Zagłębiu - 10:8 - zapewnił spod kosza Piechowicz. Następny remis był po „dwójce” Krzysztofa Wąsowicza, a na 13:10 wyniósł Polonię kapitan Paweł Zmarlak. Piechowicz skrócił ten dystans do „oczka”, a Zmarlak wydłużył do 15:12. Potem były naprzemienne dwójki Nojszewskiego, Wąsowicza po solówce i znów Piechowicza, który faulowany dołożył punkt na 17:17. Krótko po wejściu na parkiet Wojciech Leszczyński trafił zza łuku, a Nojszewski odpowiedział tylko jednym wolnym, podobnie jak po drugiej stronie Medes - 21:18 dla nas. Piechowicz „skaleczył” nas „trójką” i znów był równo 21:21, ale kolejną „trójkę” trafił Krawiec. Wąsowicz odpowiedział dwoma punktami, a Nojszewski skontrował dwoma wolnymi na 26:23 dla Zagłębia po pierwszej kwarcie.
Początek drugich 10 minut to następne dwa pkt Nojszewskiego z bliska i trzy Bogdanowicza oczywiście z daleka i zrobiło się 31:26. Zub zza 6,25 m trochę ukrócił zapędy gospodarzy, a potem przez 3,5 minuty piłka z obu stron nie chciała być... kompatybilna z obręczami. Zmienił to dopiero Medes z bliska, a wkrótce poprawił dwoma Jarosław Giżyński po efektownej asyście Zmarlaka. Było 31:30, ale Piechowicz nie ustawał - 33:30. Medes raz trafił osobiście, a Zub po przechwycie na naszej połowie poszedł solo po kolejny remis 33:33. Potem Antonio Viscardi gdy wydawało się, że o losach piłki zadecyduje „czerwona strzałka”, wyrwał się z klinczu i zdobył dwa punkty, a za moment kolejne dwa dobitką po rzucie Piechowicza. Równo z syreną trafił jeszcze Wąsowicz na 37:35 dla gospodarzy na dużej przerwie. Ale to się przecież odbuduje...
Odbudowę w trzeciej kwarcie wsadem rozpoczął Medes po błyskawicznej wymianie piłki przez Wąsowicza i Zmarlaka (remis 37:37), ale potem 5 pkt zdobyli sosnowiczanie: Piechowicz jeden wolny i dwa z bliska oraz Nojszewski po efektownym pivocie - 42:37. Świetną serię zaliczyli wtedy: Wąsowicz 2, Leszczyński błyskawicznie po przechwycie 2, a za moment dwa celne wolne, Medes w swoim stylu 2 i znów Wąsowicz 2 (42:47), ale Bogdanowicz się „zemścił” zza łuku, a za kilkanaście sekund identycznie Krawiec i było 48:47 dla Zagłębia. W dobrym momencie Wąsowicz trafił „trójkę”, a zaraz - po solówce - „dwójkę” na 48:52, ale wkrótce seria Zagłębia: Nojszewski 2, Krawiec 3 (!) i Viscardi 2, jednak Giżyński też trafił zza łuku na - a jakże - remis 55:55. Przez ostatnie 2,5 min tej kwarty trafił tylko Krawiec - jeden wolny za przewinienie techniczne naszego coacha, Mariusz Bacika, który się „zagotował” po faulu na Giżyńskim.
56:55 na otwarcie ostatniej odsłony wyglądało na łatwe do zniwelowania, ale Krawiec i Piechowicz trafili po „trójce” i stało się 62:55. Na szczęście Giżyński trafił oba wolne, a Krawiec tylko jednego, ale zaraz poprawił się za dwa na desancie. Giżyński znów był bezbłędny „osobiście”, a potem trafił dwa po zespołowej akcji. Serię zamknął Medes, ale było 65:63 dla Zagłębia, a zaraz 67:63 po wolnych Nojszewskiego. Wtedy kolejno po jednym wolnym zdobyli Leszczyński, Wąsowicz i Medes, ale Piechowicz za dwa, gdy punkty zostały zaliczone za nieprzepisowe zbicie znad obręczy. Wtedy Medes trafił spod kosza, a faulowany dołożył punkt na... remis 69:69 niecałe dwie minuty przed końcem. Za moment tenże Medes nie dał się pod koszem przestawić i dał nam prowadzenie 71:69. Zdenerwowani gospodarze dwa razy stracili piłkę i faulowali, a Zub z czterech wolnych trafił dwa i to wystarczyło. Uff, odbudowało się...
Warto zwrócić uwagę, że byli Niebiesko-czerwoni zdobyli 48, czyli ponad połowę punktów dla Zagłębia, czwarty eks-Polonista, najmłodszy Karol Korczyk nic nie dołożył, ale grał króciutko. Praktycznie przez cały mecz słychać było doping naszych kibiców, przy którym próby sympatyków gospodarzy wyglądały na nieśmiałe.
KKS Zagłębie Sosnowiec 69:73 BS Polonia Bytom
26:23, 11:12, 19:20, 13:18
Polonia: Wąsowicz 18 (1x3), Medes 17, Giżyński 11 (1x3), Zub 10 (2x3), Leszczyński 8 (1x3), Zmarlak 5 (1x3), Respondek 4, Serwański, Dawdo.
Najwięcej dla Zagłębia: Krawiec 22 (4x6), Piechowicz 20 (2x3),
Nojszewski 15.
Teraz przed Królową Śląska kolejny wyjazd - do Niedźwiadków z Przemyśla w sobotę, 15 listopada. Pierwsza piłka o 15.00.
