W Dzień Świętego Walentego BS Polonia nie okazała nadmiernej sympatii rywalom z Sosnowca.
Ciągle bez kontuzjowanych Michała Medesa i Rafała Serwańskiego (byli z drużyną i robili wrażenie coraz zdrowszych!), ale z kapitanem Pawłem Zmarlakiem Królowa Śląska podejmował Na Skarpie prestiżowego rywala, jakim dla klubów śląskich jest Zagłębie Sosnowiec. Na ławce gości
legendarny trener, Tomasz Służałek, który w latach 80. XX wieku z sosnowiczanami zdobył dwa tytuły mistrza Polski, a potem z Bobrami brązowy medal MP, a na trybunach Justyn Węglorz, znakomity niegdyś koszykarz Zagłębia, właśnie dwukrotny mistrz kraju, siedział obok naszych znakomitych graczy z tamtych czasów, Henryka Kominka i Leszka Rozwadowskiego.
Do pierwszej rzuconej przez sędziego piłki zwyczajowo skacze Jarosław Giżyński i na ogół ją zdobywa i tak było w Walentynki, dzięki czemu po kilku sekundach Wojciech Zub rozpoczął najlepiej jak było można - od trafienia za trzy punkty! Na dwa punkty po solówce Wojciecha Nojszewskiego drugą „trójką” odpowiedział nasz Wojciech - Leszczyński. Dobrze usposobiony Nojszewski wykorzystał oba wolne, ale jeszcze lepiej usposobiony Leszczyński dostał „na desancie” piłkę przez całe boisko od Zmarlaka i podwyższył na 8:4. Kolejne dwa pkt zdobył Krzysztof Wąsowicz, który potem przechwytem rozpoczął superakcję, podając do Zmarlaka, a ten do Leszczyńskiego, który zwiódł Amerykanina Christiana Guessa i trafił z bliska. Trener Służałek wziął czas, po którym Guess poszedł po wsad, choć obręczy nie... obrywał. Kolejne kilkanaście sekund należało do Wąsowicza, bo dopisał do bilansu dwie „dwójki”, na co „dwójką” zareagował Karol Korczyk, w poprzednim sezonie Polonista. Swoje pierwsze punkty w meczu - od razu trzy - zdobył Giżyński. Wtedy na parkiet wszedł Paweł Bogdanowicz, Polonista przez ostatnie trzy sezony. Faulowany Guess trafił za dwa, ale wolnego już nie wykorzystał. Po drugiej stronie Yevhen Balaban zebrał swój rzut i już się nie pomylił, a wkrótce dodał jednego wolnego na 22:10. Do końca pierwszej kwarty trafiali już tylko goście: za dwa solo po zwodach kapitan Zagłębia, Marek Piechowicz (przez ostatnie trzy sezony kapitan Polonii), potem po rajdzie przez cały parkiet za dwa Guess i za 1+1 Igor Lewandowski na dające nadzieję 22:16.
Nadzieja gości musiała być bardzo duża, bo drugą kwartę solo za dwa otworzył Nojszewski, a dwa celne wolne dołożył Piechowicz. Tylko 22:20 dla Polonii nie mogło pozostać bez echa i Balaban zwiększył wynik jednym wolnym, a Leszczyński „trójką” niemal z połowy! Zagłębie jednak nie pękało i Nojszewski trafił mimo rąk bytomian, a Guess „na raty”. Balaban na to trafił hakiem, a Zmarlak solo jakby nie było rywali. Jednak w ciągu pół minuty Bogdanowicz pokazał to z czego był w Bytomiu znany - trafił dwie „trójki” na 30:30, a Nojszewski dobitką na dwupunktowe pierwsze prowadzenie gości! W najlepszym momencie Olaf Klonowski trafił zza łuku (33:32), ale znów Nojszewski z bliska (33:34). Jakub Cisowski jak rutyniarz trafił zza 6,25 m, ale Nojszewski z obrotu wyrównał na 36:36, a zaraz Lewandowski nie spudłował zza łuku, choć piłka długo trzymała kibiców w napięciu, trzy razy odbijając się od obręczy nim wpadła! Mariusz Bacik wziął czas, po którym Zmarlak trafił hakiem i wolnym poskładał „trójkę” (39:39), a Wąsowicz nie bawił się w składanie i trzy punkty zdobył jedną piłką. Czas dla gości i zza łuku trafia Karol Complak, a Bogdanowicz z wolnego na kolejne prowadzenie Zagłębia. Prowadzenie dla Polonii osobistymi odzyskuje Balaban, ale Complak znów odwraca za trzy! Goście wygrają tę połowę? Nie pozwolił na to Balaban i trójką ustalił stan na dużej przerwie na 47:46!
Zejście zawodników do szatni pozwoliło im ustalić plany na drugą połowę, a kibicom (oprócz jak zwykle dobrze zorganizowanych naszych była też grupa fanów z Sosnowca) wyrównać tętno, Trzecie dziesięć minut rozpoczął nieodpuszczający Giżyński, który dwa razy zbierał
swoje rzuty aż „odczarował” obręcz. Potem była wymiana: Bogdanowicz po przechwycie solo za dwa, Giżyński za trzy, więc Bogdanowicz za trzy, Leszczyński oba wolne i Complak za trzy na kolejny remis 54:54. Potem jednak Królowa wreszcie zaczęła odjeżdżać: Zmarlak dobitką i Leszczyński osobistymi. Guess przyhamował Niebiesko-czerwonych jednym wolnym, ale tylko na chwilę, bo Daniel Dawdo na „desancie” od Zmarlaka zdobył dwa punkty, Wąsowicz kolejne dwa, a po czasie dla gości niezmordowany Leszczyński z obrotu też za dwa. Complak miał „dzień trójek”, ale Dawdo spokojnie dodał nam dwa, a Wąsowicz wysłał Leszczyńskiego po efektowne punkty zza obręczy i dodatkowego celnego wolnego, a potem sam Leszczyński wysłał Dawdę po następną „dwójkę”. Po drugiej stronie Guess dostrzegł wolnego Bogdanowicza, a kwartę wolnym zamknął Balaban na 72:60.
Ostatnia kwarta to najpierw dwie „dwójki” Wąsowicza przedzielone dwoma „oczkami” Antoniego Viscardiego. Dwa osobiste wykorzystał Guess, a Balaban dobił rzut Dawdy. Paweł Respondek trafił zza łuku, a Viscardi niemal przeskoczył „trumnę” po efektowny wsad, Leszczyński dobił piłkę od Balabana, a potem była chwila punktowego „postu”, który przerwał zza łuku Korczyk. Nojszewski trafił raz osobiście, a Zmarlak od Leszczyńskiego za dwa i... Leszczyński od Zmarlaka tak samo. Mało? No to akcja niemal z NBA: przechwycił Zub, a Leszczyński dograł do Zmarlaka na czystą pozycję. Niesamowity Leszczyński trafił jeszcze zza łuku, a temat dwoma punktami zamknął Viscardi...
Na pomeczowym świętowaniu z kibicami Wojciechowi Leszczyńskiemu towarzyszyła cudowna trójka dzieci: 8- i 6- letnie córeczki z dmuchanym czerwonym serduszkiem i 3-letni syn. - Mam też cudowną żonę, która te dzieci urodziła! Sam staram się trenować, by każdego dnia być lepszym. To nie był łatwy mecz, bo Zagłębie to bardzo doświadczony zespół, a najbardziej doświadczeni to niedawni Poloniści: Marek Piechowicz i Paweł Bogdanowicz. Gdy w 2. kwarcie rywale nas doganiali, musieliśmy wziąć się w garść, ale raczej nie czuliśmy niepokoju. Moje indywidualne osiągnięcia to praca całego zespołu, a ja wiem, że zawsze może być lepiej - powiedział bohater tego meczu.
Fetowany po meczu był także drugie trener Polonii, Paweł Wołk-Jankowski, który kilka dni wcześniej obchodził urodziny.
BS Polonia Bytom 92:72 KKS Zagłębie Sosnowiec
22:16, 25:30, 25:14, 20:12
Polonia: Leszczyński 26 (3x3), Wąsowicz 15 (1x3), Balaban 14 (1x3),
Zmarlak 11, Giżyński 8 (2x3), Dawdo 6, Zub 3 (1x3), Respondek 3 (1x3),
Cisowski 3 (1x3), Klonowski 3 (1x3).
Najwięcej dla Zagłębia: Nojszewski 15, Bogdanowicz 14 (3x3), Complak
12 (4x3), Guess 11.
Już w najbliższą sobotę, 21 lutego, kolejny mecz Na Skarpie. Rywalizacja z przemyskimi Niedźwiadkami rozpocznie się o godz. 18.00.
ZAPRASZAMY!