AKTUALNOŚCI
AKTUALNOŚCI
AKTUALNOŚCI
KS Księżak Łowicz 74:75 BS Polonia Bytom
18:12, 16:18, 27:20, 13:25
Już wiemy, że play off to zupełnie inna bajka niż runda zasadnicza, ale najważniejsze, że Królowa Śląska wygrała pierwszy mecz z łowiczanami...
Królowa Śląska trafiła na rywala z miasta na Mazowszu, ale w województwie łódzkim.
Księżak Łowicz w rundzie zasadniczej grupy B 2. ligi zajął 5. miejsc z bilansem 21 zwycięstw i 9 porażek, wśród których były dwie z AZS-e AWF-em Warszawa - u siebie 72:82, a w stolicy aż 48:95. Jednak play-off to zupełnie inna bajka - czwarty w tabeli AZS przegrał w Łowiczu dziewiętnastoma punktami, a u siebie wygrał tylko trzema i już zakończył sezon, a łowiczanie będą gościli przy Modrzewskiego.
W dzisiejszych czasach mówi się, że jak czegoś nie ma w internecie, to nie ma go wcale, ale informacji o Klubie Sportowym Księżak jest niewiele. Nie można oczywiście pominąć tego, że ten klub w latach 2018-22 grał w 1. lidze, a najlepiej zaprezentował się w sezonie 2019/20, gdy zajął 5. miejsce. Tu warto przypomnieć, że Królowa Śląska na zapleczu ekstraligi grała w sezonie 2022/23, więc z łowiczanami się rozminęła. W XXI wieku Księżak - poza pięcioma sezonami w 1. lidze - jest zasiedziałym drugoligowcem, ale nigdy w tej samej grupie co Polonia, a nawet gdy oba zespoły grały w play offie, to na siebie nie wpadły. Teraz będzie ich pierwszy mecz o stawkę.
Jest jeszcze jedna informacja na temat naszych sobotnich rywali i to bardzo... nietypowa. Otóż od lipca 2025 roku KS Księżak Łowicz działa w ramach sekcji koszykówki spółki miejskiej Pelikan Łowicz Sp. z o.o., której zadaniem jest prowadzenie seniorskiego klubu koszykarskiego mężczyzn, a celem tworzenie profesjonalnej organizacji sportowej, która będzie łączyła lokalną społeczność (i nie tylko) wokół koszykówki opartej na uniwersalnych wartościach. W pewnych granicach można by to nawet porównać do trójsekcyjnego Bytomskiego Sportu, w którym jednak piłkarze, hokeiści i koszykarze grają pod tą samą historyczną nazwą Polonia, więc zróżnicowanie łowickich nazw można uważać za precedensowe.
Trenerem Księżaka jest 32-letni Krzysztof Szemieta, który również wspomaga podopiecznych na parkiecie, ale z Akademikami z Warszawy nie grał. Rówieśnikiem trenera jest Patryk Gospodarek, który w sezonie 2013/14 grał w Mickiewiczu Katowice z naszym trenerem Pawłem Wołk-Jankowskim! Gospodarek w tym sezonie zdobył już 478 pkt i jest w Księżaku najskuteczniejszy. Jest jeszcze 31-letni ponaddwumetrowy Krystian Koźluk. 200 cm przekroczyli również Jakub Kukieła i Jan Doroba, ale nie chwalmy zaocznie rywala, bo nasi koszykarze, którzy - przypomnijmy - przegrali tylko raz w rundzie zasadniczej, na pewno nie będą mieli kompleksów, tym bardziej że do gry wrócił Michał Medes, a nieobecność w rewanżu z Wisłą kapitana Pawła Zmarlaka była chyba krótkotrwała, a zastępujący go w tej roli Krzysztof Wąsowicz to MVP rundy zasadniczej grupy C i oczywiście gracz pierwszej piątki tejże grupy. Przede wszystkim jednak nasz sztab szkoleniowy dobrze przygotuje zespół do tej rywalizacji, która trwać będzie do dwóch zwycięstw, w systemie Bytom - Łowicz (w... czwartek, 16 kwietnia od godz. 19.00) i znów Bytom, jeśli będzie trzeba...
● 2. runda play offu 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn - pierwszy mecz
● BS Polonia Bytom - KS Księżak Łowicz
● Sobota, 11 kwietnia, godz. 18.00
● Hala Na Skarpie, ul. Frycza-Modrzewskiego 5a
ZAPRASZAMY
Po wyeliminowaniu TS Wisły Kraków poprzeczka w fazie play-off przed koszykarzami BS Polonii Bytom zostaje zawieszona znacznie wyżej. W drugiej rundzie rywalem zespołu Mariusza Bacika będzie KS Księżak Łowicz, który już na otwarcie play-off odprawił wyżej notowanego rywala. “- Uważam, że zajęcie piątego miejsca po sezonie zasadniczym było poniżej ich potencjału” - podkreśla trener Paweł Wołk-Jankowski analizując grę kolejnego rywala Polonii.
Faza play-off drugoligowych rozgrywek powoli nabiera tempa. Koszykarze BS Polonii Bytom przebrnęli pierwszą przeszkodę i po dwóch wygranych nad TS Wisłą Kraków zameldowali się w drugiej rundzie. Tam podopiecznych Mariusza Bacika czeka starcie z KS Księżakiem Łowicz, który w grupie B po fazie zasadniczej uplasował się na piątej pozycji.
W pierwszej rundzie łowiczanie odprawili natomiast z kwitkiem wyżej notowany po pierwszej części sezonu AZS AWF Warszawa. W pierwszym meczu Księżak triumfował u siebie 81:62, a w rewanżu nieznacznie lepszy był stołeczny zespół. Porażka 83:86 i lepszy bilans w dwumeczu sprawił, że to ekipa z Łowicza stanie naprzeciw Niebiesko-Czerwonym w drugiej rundzie.
Łowiczanie w fazie zasadniczej uzbierali na swoim koncie 51 punktów. Na ten dorobek składa się 21 wygranych i 9 porażek. W wielu meczach Księżak potrafił też napsuć krwi faworyzowanym rywalom, czego dowodem jest choćby wyeliminowanie ekipy z Warszawy. Niech to będzie najlepszą przestrogą dla Polonistów.
“Zespół z Łowicza składa się kilku bardzo doświadczonych i kilku młodszych zawodników. Trzon drużyny stanowią rozgrywający Patryk Gospodarek i środkowy Krystian Koźluk. Jednak jeśli defensywa za bardzo skupia się na tej dwójce, to trener może uruchamiać następne opcje zwłaszcza w postaci strzelców z dystansu. Dzięki temu jest to zespół zawsze groźny z wieloma opcjami w ofensywie, szczególnie trudny do ogrania w swojej hali. Uważam, że zajęcie piątego miejsca po sezonie zasadniczym było poniżej ich potencjału” - podkreśla asystent trenera Mariusza Bacika Paweł Wołk-Jankowski.
Na tym etapie play-off walka toczy się do dwóch wygranych. Pierwsze starcie już w najbliższą sobotę o godz. 18.00 w Hali “Na Skarpie”. W czwartek, 16 kwietnia dojdzie natomiast do rewanżu w Łowiczu. Ewentualne trzecie spotkanie zaplanowano natomiast na środę, 22 kwietnia.
Tegoroczny sezon II ligi wkracza w decydującą fazę. Już w środę koszykarze BS Polonii Bytom rozpoczynają walkę w play-offach, której stawką jest awans do I ligi. Pierwszą przeszkodą dla podopiecznych Mariusza Bacika będzie TS Wisła Kraków, a z każdą kolejną rundą emocje sięgają zenitu. Przedstawiamy kolejnych potencjalnych rywali koszykarzy Królowej Śląska.
Zawodnicy i kibice BS Polonii Bytom nie mają czasu na odpoczynek po fazie zasadniczej. Zaledwie cztery dni po wyjazdowym spotkaniu z AZS Jarosław Bytomianie rozpoczynają walkę w fazie play-off, których triumfator uzyska przepustkę do gry na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w naszym kraju w kolejnym sezonie.
W pierwszej rundzie rywalem Polonistów będzie TS Wisła Kraków, która w naszej grupie zajęła ósmą lokatę. Naszych koszykarzy czeka dwumecz. Pierwszy mecz rozegrany zostanie już w środę, a w kolejną środę (8.04) o godz. 18.00 dojdzie do rewanżu w Hali “Na Skarpie”.
W przypadku awansu w drugiej rundzie Niebiesko-Czerwoni zmierzą się natomiast z triumfatorem dwumeczu AZS AWF Warszawa - Księżak Łowicz. Na tym etapie rozgrywek walka toczy się już do dwóch wygranych meczów. W ćwierćfinale Bytomianie potencjalnie mogą natomiast spotkać się z triumfatorem dwumeczu, którego wyłonią starcia zespołów Sklep Polski MKK Gniezno - Pogoń Mogilno i Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew – U&R Calor Twierdza Kłodzko.
Wygrany trafia do półfinałów, które rozgrywane będą do trzech zwycięstw. Triumfatorzy następnie awansują do finału, gdzie również walka rozgrywa się do trzech zwycięstw. Triumfator uzyska prawo gry w rozgrywkach 1. Ligi w kolejnym sezonie.
Warto przypomnieć, że ze względu na bardzo dobre wyniki Polonistów w fazie zasadniczej, rywalizacje ze wszystkimi rywalami w fazie play-off będą rozpoczynały się na Skarpie, a wyjątkiem jest drużyna Turowa Zgorzelec, która jako jedyna będzie wyżej rozstawiona dzięki lepszemu bilansowi punktów koszowych.
Terminarz fazy play-off prezentuje się następująco:
I runda - mecz i rewanż
II runda - do dwóch zwycięstw
Ćwierćfinał - do dwóch zwycięstw
Półfinał - do trzech zwycięstw
Finał - do trzech zwycięstw
Rywalizacja o 3. miejsce - mecz i rewanż
Gorąco zachęcamy do wsparcia naszych koszykarzy w decydującym etapie tegorocznego sezonu.
Królowa Śląska pierwszy mecz inauguracyjnej rundy play-offu rozegra w prima aprilis, ale żartów na pewno nie będzie!
W Grodzie Kraka jest wiele klubów sportowych, ale najbardziej znane to oczywiście Wisła i Cracovia. Obie powstały w 1906 roku i obie aspirują, czasem bezpardonowo, do miana najstarszego klubu w Polsce. Najgłośniejszym echem odbijały się ich dokonania futbolowe, wszak Biała Gwiazda to 13-krotny mistrz Polski, a Pasy zdobyły pięć tytułów, z tym że cztery przed wojną, a ostatni tuż po. Oba kluby mocno zaistniały też w innych dyscyplinach: Cracovia jako Comarch w hokeju, a Wisła koszykówce. Bardzo dobrze w baskecie radziły sobie wiślackie dziewczyny, ale Wawelskie Smoki to sześciokrotny mistrz Polski w II połowie XX wieku, a ostatni z dwunastu srebrnych medali mistrzostw kraju krakowianie wywalczyli w sezonie 1983/84, gdy już rywalizowali z HKS-em Stal Bobrek Bytom. Od kilku sezonów oba krakowskie kluby bezpośrednio rywalizują z BS Polonią, a który z nich zajmie ósme miejsce po obecnym sezonie zasadniczym, zadecydowała ostatnia kolejka. Zajęła je Wisła i w ten sposób Królowa Śląska pierwszego dnia kwietnia pojedzie do Krakowa po raz czwarty w sezonie, bo w grupie C gra jeszcze jeden zespół spod Wawelu, AZS AGH. Trzy tegosezonowe wyjazdy do Grodu Kraka to trzy wygrane, ale to żadna niespodzianka, skoro Polonia odniosła już 29 zwycięstw, ale warto przypomnieć, że z AGH na początku stycznia tego roku, było 87:79, wcześniej na Cracovii 76:63, a całkiem niedawno, w połowie marca, w Hali Głównej TS Wisła 110:74 w meczu, w którym Poloniści trafili 18 „trójek”, a zza łuku celnie rzucało 9 naszych koszykarzy z 11 grających (Wojciech Leszczyński, Paweł Zmarlak i Jarosław Giżyński po trzy razy). Gospodarze trafili wówczas zza 6,75 m 9 razy, w tym po trzy razy Dawid Cepuchowicz i Sebastian Dąbek. I właśnie ten ostatni często w historii stresował nas „trójkami”, a przecież dużo bardziej cieszył kibiców Królowej, gdy w latach 2020-22 grał w Polonii, dla której zdobył 593 punkty, w tym 105 razy zza łuku. Dąbek jest wychowankiem Wawelskich Smoków i od 2023 roku znów gra w ich barwach. Zapewne w tę środę wybiegnie na parkiet.
Czy będzie to ostatni w tym sezonie wyjazd bytomian do Krakowa? Nie przesądzajmy, wszak w play offie oczywiście gra silne AGH, z którym możemy zagrać w... najważniejszych meczach play offu. Właściwie to czemu nie?!
Cokolwiek w prima aprilis wydarzy się w Krakowie, spotkamy się w rewanżu w kolejną środę, 8 kwietnia, w Hali na Skarpie - początek tradycyjnie o 18.00. Przypomnijmy, że o awansie zadecyduje lepszy bilans dwumeczu, więc ewentualny remis w pierwszym czy w drugim spotkaniu nie będzie wymagał dogrywki.
"Teraz bardzo twardo stąpamy po ziemi. Znamy swoją wartość i miejsce w szeregu, ale na pewno nie jesteśmy faworytem do awansu. Mówimy to otwarcie” - podkreśla przed startem fazy play-off II ligi Mariusz Bacik. Trener koszykarskiej Polonii Bytom opowiada nam o przygotowaniach do decydującej części sezonu i wnioskach po bolesnych doświadczeniach z dwóch poprzednich lat. “ Uważam, że za tydzień lub dwa drużyna będzie w szczytowej dyspozycji” - zapowiada trener Niebiesko-Czerwonych, który w obszernej rozmowie wspomina też zmarłego Henryka Kominka.
Runda zasadnicza rozgrywek II ligi za nami. Jak pan ocenia dyspozycję drużyny w pierwszej części tegorocznego sezonu?
Mariusz Bacik (trener koszykarskiej Polonii Bytom): Bardzo pozytywnie i to pomimo tego, że zdążyliśmy przegrać jeden mecz z ekipą z Tarnowskich Gór. Choćby z tego względu, że w grupie C drugoligowych rozgrywek jesteśmy najlepiej broniącym zespołem. Straciliśmy najmniej punktów. Jesteśmy też w absolutnej czołówce II ligi i pod tym względem radzimy sobie znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie. A to napawa optymizmem na przyszłość.
Pierwszą część rozgrywek zakończyliśmy z jedną porażką na koncie. W wielu meczach przewaga Polonii na parkiecie była przytłaczająca. Co będzie zatem kluczowe w perspektywie rundy play-off, by zachować odpowiednią koncentrację? Takie wygrane mogą ją uśpić.
W zeszłym roku “sparzyliśmy się” i po sezonie zasadniczym wpadliśmy w samozadowolenie. I to na etapie ćwierćfinału nas zgubiło. W tym sezonie wyciągniemy z tego wnioski. Już wiadomo, że nie przeszliśmy rundy zasadniczej suchą stopą tak, jak w zeszłym roku. Faktycznie niektórych rywali wręcz miażdżyliśmy, ale taka jest kolei rzeczy. Nikt nikomu nie odpuści, nie po to trenujemy ciężko przez cały tydzień, by się nad kimś litować. Chcemy za każdym razem zagrać jak najlepszą koszykówkę.
Dwa nieudane podejścia do I ligi z rzędu
Jakie zatem wnioski i doświadczenia wyciągnął pan po poprzednich dwóch sezonach, gdy play-offy nie potoczyły tak, jakbyśmy sobie tego życzyli?
Myślę, że dwa lata z rzędu rozpoczynaliśmy walkę z poziomu drużyny, która bardzo mocno chce walczyć o awans. Od samego początku była stawiana w roli zdecydowanego faworyta i nic nie wskazywało na to, by cokolwiek miało się popsuć. W pierwszym sezonie trafiliśmy w ćwierćfinale na bardzo mocną drużynę z Inowrocławia, która potem wygrała całe rozgrywki. Rok później zagraliśmy z ekipą z Legionowa, która również była bardzo mocna. Nie udało im się co prawda awansować do I ligi, ale był to niezwykle doświadczony zespół.
Dotknął nas problem samozadowolenia, o którym wspominałem wcześniej. Dlatego teraz bardzo twardo stąpamy po ziemi. Znamy swoją wartość i miejsce w szeregu, ale na pewno nie jesteśmy faworytem do awansu. Mówimy to otwarcie i wszyscy w koszykarskim światku doskonale to wiedzą. Mamy fajny, mocny zespół, ale na pewno nie stoimy w roli faworyta do awansu. Chociażby z tego względu, że w tym roku tylko jedna drużyna awansuje, a nie trzy. Gdyby został stary system, to wyglądałoby to zdecydowanie inaczej. Teraz musimy do tego inaczej podejść.
Jak ocenia pan zatem wspomnianą reorganizację rozgrywek? Skala trudności będzie zdecydowanie większa.
Nasza federacja podjęła taką decyzję i z tym nie ma co polemizować. Byłbym zwolennikiem tego, żeby pomyśleć o reformie II ligi. Niezależnie od tego, czy uda nam się awansować. Za duża jest dysproporcja pomiędzy umiejętnościami poszczególnych zespołów. W ostatnim meczu z Niedźwiadkami Przemyśl czuliśmy się, jakbyśmy rywalizowali z drużyną juniorów lub kadetów. Nic nie ujmując drużynie z Przemyśla, ale takie zespoły nie powinny brać udziału w rozgrywkach drugiej ligi. One powinny być piętro niżej i grać na zupełnie innym poziomie.
Jeden zespół uzyska teraz przepustkę do I ligi i musimy do tego podchodzić z pokorą. Przygotowujemy się solidnie i nie po to trenujemy cały zespół, by teraz odpuścić. Zrobimy bez wątpienia wszystko, żeby w play-offach zajść jak najdalej. A jak to wyjdzie w praniu? Mam nadzieję, że odpowiedź poznamy pod koniec maja.
Z Niedźwiadkami wygraliśmy różnicą ponad 100 punktów. Dysproporcja była niesamowita, ale pomimo korzystnego wyniku zawodnicy nie ściągali nogi z pedału gazu i nie odpuszczali. Był w tym określony cel, bo małe punkty też odegrają ważną rolę.
Walczymy o to, ponieważ z naszej drabinki play-off wynika, że jeśli dojdziemy do finałowej czwórki, to prawdopodobnie w półfinale ponownie spotkamy się z drużyną z Legionowa. Czyli tym samym rywalem, który rok temu pokonał nas w ćwierćfinale. Wszystko sprowadzą się do tego, żeby mieć więcej małych punktów zdobytych od przeciwnika po to, żeby pierwsze półfinałowe mecze rozegrać w Bytomiu, a nie na wyjeździe. I dlatego była ta “rzeź niewiniątek” w minioną środę. Z –71 punktów, które traciliśmy do Legionowa wyszliśmy na +42.
Tak zapowiada się walka w play-offach. Oto najgroźniejsi rywale
Zespół z Legionowa wyrasta na głównego rywala w play-offach?
Mamy dwóch bardzo mocnych rywali na drodze. Na szczęście potencjalnie możemy się z nimi spotkać już na samym finiszu. Bardzo bym chciał, żeby nasze drogi z Legionową skrzyżowały się w półfinale. Gdyby nam się udało awansować do finału, to tam czeka nas jeszcze większa przeprawa, która nazywa się Turów Zgorzelec. Z tym rywalem kilka miesięcy temu mieliśmy okazję zmierzyć się w meczu towarzyskim w Bytomiu. Akurat potrzebowaliśmy dodatkowego meczowego przetarcia w przerwie w rozgrywkach.
Mecz zakończył się wówczas sprawiedliwym remisem i uznaliśmy z trenerem rywali, że lepiej “dwóch rannych”, niż “jeden zabity”. Pożegnaliśmy się z hasłem: “oby do zobaczenia w finałach”.
Przystępujemy niemal z marszu do decydującej części sezonu. Play-offy rozpoczniemy kilka dni po ostatnim meczu fazy zasadniczej. Czy wobec tego będą jakieś specjalne przygotowania?
Tak naprawdę przygotowujemy się do tego już od ponad miesiąca. Zmieniliśmy trochę system treningowy, bo dostrzegliśmy z trenerami, że w niektórych meczach naszym zawodnikom brakuje sił. Wiedzieliśmy, czym to jest spowodowane. We wtorek mamy mocno biegowe i wytrzymałościowe zajęcia, które dawały zawodnikom się we znaki. Niektórzy nie wytrzymywali potem tempa meczowego. Ale dzięki temu w kwietniu i maju chcemy osiągnąć szczyt formy i nie martwić się, że ktoś jest niedotrenowany. Uważam, że za tydzień lub dwa drużyna będzie w szczytowej dyspozycji. I tylko od nich będzie zależało, jak będziemy wyglądali na boisku.
Jeśli musielibyśmy przełknąć gorycz porażki w play-offach, to jaki wynik w decydującej części sezonu sprawiłby, że cały sezon uznałby pan za udany?
Myślę, że miejsce wyższe niż rok i dwa lata temu, kiedy zajęliśmy odpowiednio piątą i szóstą lokatę. Awans do czwórki na pewno będzie krokiem do przodu i bardzo chciałbym się tam znaleźć. Pałam żądzą rewanżu drużynie z Legionowa za zeszły sezon. Teraz dysponują jeszcze większą siłą niż rok temu i mamy tego świadomość. Ale jeśli doszłoby do takiego starcia, to walka byłaby już na pierwszoligowym poziomie. A to wszystko przez to, że zagramy dzień po dniu. To zupełnie inna rywalizacja, bo wcześniej graliśmy w kilkudniowych odstępach czasowych. Był wtedy czas na odpoczynek. Teraz tego nie ma. Dlatego też nasza praca rozpoczęta półtora miesiąca temu ma zaprocentować w kwietniu i maju. I dzięki niej nawet dzień po dniu będziemy w stanie zagrać na odpowiednim poziomie.
Niepowetowana strata dla bytomskiej koszykówki
W ostatnich dniach bytomskie środowisko poniosło ogromną stratę po śmierci byłego zawodnika Polonii i trenera Stali Bobrek Henryka Kominka. Dla pana to była wyjątkowa postać.
Dla mnie był to wybitny człowiek z tego względu, że to za jego namową jestem w tym miejscu i w ogóle zacząłem uprawiać koszykówkę. Wielokrotnie to podkreślałem, że jako młody chłopak chciałem bardziej zostać piłkarzem niż innym sportowcem. A tym bardziej koszykarzem. Heniek bodajże przez dwa albo trzy lata przyjeżdżał do mnie do Piekar Śląskich, żeby mnie przekonać do przyjścia do Szkoły Sportowej nr 13 na ulicy Powstańców w Bytomiu. Zdecydowałem się na to w wieku 14 lat w siódmej klasie szkoły podstawowej. W tym roku mija równe 40 lat od momentu, jak się poznaliśmy. Kilka lat temu przeszliśmy już na “Ty” i to z jego inicjatywy.
Tak długa znajomość odcisnęła swoje piętno. Na początku był dla mnie jak wychowawca, a w kolejnych latach nawet jak tata. Potem stał się moim przyjacielem. To setki godzin spędzone razem w autobusach, hotelach, czy na boisku. Jak wróciłem do Bytomia i związałem się z Polonią na nowo, to on od samego początku nas wspierał. Często zaglądał na nasze treningi i wymienialiśmy spostrzeżenia dotyczące zawodników, czy taktyki.
Na przedostatnim meczu z Cracovią dotarła do nas smutna informacja. Widziałem, że go nie ma na trybunach, ale nie znałem powodów. Dopiero w przerwie to do mnie dotarło. Usłyszałem, że w sobotę już się po prostu nie obudził i więcej nie zobaczymy go na naszych meczach. Życie jest brutalne.
Co chciałby pan przekazać kibicom przed decydującą częścią sezonu? Na ich wsparcie zawsze mogliście liczyć.
O to jestem spokojny. Chciałbym życzyć im spokoju i cierpliwości, bo to jest ważne. Mogę zapewnić, że jako drużyna i sztab szkoleniowy zrobimy wszystko, co w naszej mocy by zagrać jak najlepszą koszykówkę. A boisko wszystko zweryfikuje. Możemy pewne rzeczy przewidywać, ale rzeczywistość niekiedy bywa korzystna lub bardzo brutalna. Takie też jest piękno tego sportu.
Tegoroczny sezon II ligi wkracza powoli w decydującą fazę, a koszykarze BS Polonii Bytom chcą podjąć kolejną próbę szturmowania pierwszoligowych bram. O wszystkim zdecyduje jednak faza play-off, która będzie z różnych względów niezwykle wymagająca. - Kluczem do tego wszystkiego będzie zaangażowanie każdego z nas i monolit, który musimy stworzyć. Łącznie z trenerami. Nasza cała drużyna musi funkcjonować, jak jeden organizm. I próbą dla nas będą mecze o stawkę - podkreśla Wojciech Leszczyński, który grę na parkiecie łączy z funkcją koordynatora klubowej Akademii. I jasno opowiada, jaki cel przyświeca pracy z młodzieżą w naszym klubie.
Wróciłeś do gry w barwach Polonii Bytom po pięciu latach przerwy. Jak z twojego punktu widzenia zmienił się cały klub przez ten czas?
Wojciech Leszczyński (zawodnik koszykarskiej BS Polonii Bytom): klub zmienił się w takim sensie, że co roku drużyna budowana jest pod awans. Nie ukrywam, że jak byłem tu pięć lat temu, to wtedy po raz pierwszy poważnie myśleliśmy o I lidze. Po spadku do II ligi zespół cały czas jest w czołówce rozgrywek. Trzeba wyraźnie podkreślić znakomitą pracę, jaka jest wykonywana w całej sekcji.
Powoli wkraczamy w decydujący etap sezonu, czyli fazę play-off. Na razie tylko jedna wyjazdowa porażka na waszym koncie. Mamy jednak świadomość i doświadczenie z poprzednich lat, że w decydującym etapie poprzeczka będzie zawieszona znacznie wyżej.
Będzie znacznie trudniej. Polski Związek Koszykówki zmienił cały system play-offów i liczbę drużyn, które uzyskają awans. Do zeszłego sezonu awans uzyskiwały trzy drużyny z 64 z czterech grup. Po zakończeniu obecnego sezonu czeka nas reorganizacja rozgrywek I i II ligi i awansuje tylko jedna drużyna. Poprzeczka jest bardzo wysoko zawieszona choćby patrząc przez pryzmat ilości drużyn. Nie ukrywam, że II liga ma dwa oblicza.
Przez większą część sezonu gra się bowiem z zespołami, które mocno odstają. Szczególnie, jak mówimy o zespołach, które aspirują do bycia w czołówce lub wprost do walki o awans. Trzeba przede wszystkim utrzymać koncentrację, bo jest mnóstwo meczów, które mogą być pułapką. A każdy mecz, każdy krok, który stawiamy w ciągu sezonu ma nas doprowadzić do najważniejszej części sezonu. Wszystko służy temu, by wypracować odpowiednią formę i nawyki, które zadziałają w sytuacji, gdy będziemy grać pod presją i w kluczowych momentach może zadrżeć ręka.
A które zespoły z pozostałych grup II ligi wyrastają twoim zdaniem na głównych konkurentów w walce o awans?
W grupie D jest drużyna Turowa Zgorzelec, który raczej zakończy sezon zasadniczy z jedną porażką. W grupie B mamy natomiast zespół z Legionowa, który również może mieć jedną porażkę na koncie. Wydaje mi się, że wraz ze wspomnianą dwójką będziemy walczyć najwyższe cele. Wszystko zweryfikują jednak play-offy, które są mocno niewdzięczne. Jakość rywali i długość sezonu potrafi uśpić. Często w najmniej oczekiwanym momencie może faworytowi podwinąć się noga. Pamiętamy, co rok temu wydarzyło się w Bytomiu.
Przygotowanie mentalne i koncentracja będą zatem kluczowe w fazie play-off?
To musi być wychodna całego sezonu, ale kluczem do tego wszystkiego będzie zaangażowanie każdego z nas i monolit, który musimy stworzyć, ze sztabem włącznie. Nasza cała drużyna musi funkcjonować, jak jeden organizm. I próbą dla nas będą mecze o stawkę. W każdym zespole będzie podobnie, bo niezależnie od tego co dzieje się przez cały rok, prawdziwą drużynę poznaje się w momencie, kiedy ma nóż na gardle.
Dba o rozwój klubowych talentów. Taki jest cel Akademii Polonii Bytom
Od 2024 roku łączysz grę w roli zawodnika z pracą trenera w Akademii Polonii Bytom. Jak się odnajdujesz w tej roli? Na ostatnim otwartym treningu było widać, że zainteresowanie koszykówką wśród najmłodszych fanów w Bytomiu jest ogromne.
Koszykówka towarzyszy mi od najmłodszych lat. Miałem sześć lat, gdy poszedłem na pierwszy trening. Kocham ten sport. Mój tato był trenerem i zaraził mnie bakcylem. Uwielbiam się uczyć tego sportu, bo poznałem ją od wielu stron. Wcześniej zrobiłem kurs trenerski i dodatkowo współpracowałem z dwoma psychologami sportowymi. Swego czasu byłem też sędzią przez pięć lat i łączyłem to z grą. Miałem okazję prowadzić mecze do poziomu III ligi. Często angażowałem się do pomocy, gdy zachodziła taka potrzeba. Grając w Prudniku zaliczyłem również epizod w roli asystenta.
Obawiałem się, że nie będę w stanie tego połączyć, bo zależało mi na tym, by zarówno sprawować funkcję trenera, jak i czynnego zawodnika. Łukasz Diduszko, który swego czasu pracował w Polonii, długo mnie namawiał na to, by zostać trenerem. Po rozmowach z Prezesem postanowiłem spróbować swoich sił. To było kolejne wyzwanie dla mnie. Moją filozofią bycia trenerem jest to, że każdy z moich zawodników ma być lepszy następnego dnia. Mam specyficzne podejście, bo nie obiecuję rodzicom, że zrobię z kogoś koszykarza i ktoś będzie grał na poziomie Euroligi, czy NBA. Staram się natomiast obiecywać jedną rzecz. W miarę moich możliwości staram się, by każdy z moich podopiecznych był lepszym człowiekiem następnego dnia. Mam określone wymagania wobec tych młodych ludzi. Chcę zaszczepić im dobre nawyki, by byli systematyczni, nie poddawali się w życiu i nie bali się kontaktu z ludźmi.
Jak aktualnie funkcjonuje Akademia koszykarska Polonii?
Od tego sezonu pełnię funkcję koordynatora akademii i współpracuję z Kierownikiem sekcji koszykówki - Wojtkiem Szpyrką. Naszym celem jest zwiększanie umiejętności każdego naszego adepta. Chcemy też, by trenerzy się edukowali, bo to nie jest sztuka, by być trenerem całe życie i nie kształcić się. Są dwa kluczowe założenia. Chcemy rozpocząć współpracę z trenerami, którzy nie są z łapanki, a mają już określone doświadczenie. A przy okazji chcą się rozwijać i będą w stanie przekazywać wiedzę swoim podopiecznym. Suma wszystkich założeń ma doprowadzić do tego, że stworzymy system szkolenia w naszym klubie. I od najmłodszych lat będzie tak progresował, że finalnie uda nam się wprowadzić zawodnika, bądź zawodniczkę do gry na poziomie seniorskim. Zależy nam na tym, by byli na tyle przygotowani, że będą w stanie wejść i odgrywać wiodącą rolę w zespole. Chcemy by nasi młodzi zawodnicy byli świadomi i mogli decydować o swoim dalszym losie. Nasz proces szkolenia ma go do tego doprowadzić.
Ruszyli z pokazowymi lekcjami koszykówki w Bytomiu
Jesteśmy na etapie odwiedzania szkół w Bytomiu z pokazowymi lekcjami koszykówki. Czujesz, że młodzież coraz bardziej garnie się do uprawiania tego sportu?
Takie spotkania mają ogromną wartość. Za każdym razem, gdy kontaktuję się z dyrektorami szkół informuję, że mamy ograniczoną liczbę miejsc. To nie sztuka zrobić pokazową lekcję dla 50 osób na małej sali gimnastycznej. To nie oto chodzi. Na nasze zajęcia przychodzą dzieci, które zobaczą plakat i sami się na nie zgłoszą. Prowadzimy po trzy lekcje w każdej placówce. Jedna dla klas 1-3, druga dla klas 4-6 i na trzeciej spotykają się uczniowie z klas 7-8. Na każdej lekcji może być maksymalnie 20 osób. Zawsze jesteśmy elastyczni, bo jeśli chętnych będzie pięć osób, to i tak dla nich wszystko przygotujemy. Nie chcemy rezygnować z tej inicjatywy, bo jesli jedna z tych pięciu osób zarazi się koszykówką, to będzie to nasz sukces.
Ale chciałbym przy tym przyznać, że to nie jest inicjatywa, która ma promować za wszelką cenę Polonię Bytom. Naszym założeniem jest zaszczepienie w nich pasji i bakcyla koszykarskiego. Jeśli faktycznie komuś zajęcia przypadną do gustu, to oczywiście zapraszamy do nas. Przede wszystkim zachęcamy dzieci do aktywnego spędzania wolnego czasu.
Odwiedziliśmy dotąd cztery szkoły i z obserwacji wynika, że największe zainteresowanie jest wśród maluchów. Dla nich zajęcia wyglądają trochę inaczej, bo są bardziej w formie zabawy. Dla klas 4-6 można już przygotować bardziej merytoryczne zajęcia z elementami technicznymi. Łącznie w każdej szkole mamy około 50-60 chętnych na takie zajęcia. To znakomita podstawa. Naszym celem na ten sezon jest zawitanie do kilkunastu bytomskich placówek. Logistycznie nie będzie to łatwe, bo niebawem zaczynamy drugoligowe play-offy, ale przy okazji wizyt w szkołach promujemy mecze drużyny seniorów i zapraszamy naszych nowych kibiców na mecze.
Jak wygląda sytuacja z najstarszymi uczniami szkół podstawowych?
One mają już do czynienia z mediami społecznościowymi. Jeżeli dziecko ma przyjść i się zmęczyć, to robi się problem. Często wolą spędzić ten czas na zwykłej lekcji. Nie zdarzyło się, by na najstarszej grupie w żadnej szkole pojawił się komplet uczestników. Aczkolwiek z drugiej strony cieszy mnie to, bo mamy na zajęciach osoby bardzo zaangażowane. W pierwszej szkole, do której się udaliśmy mieliśmy siedem osób.
Jasny apel do kibiców przed decydującą częścią sezonu
Musimy też poruszyć sprawę kibiców i atmosfery na meczach ligowych. Nieczęsto zdarza się, by na poziomie II ligi kibice byli tak zaangażowani i pojawiał się taki doping na trybunach. Spora grupa też jeździ za zespołem po całym kraju.
Zaliczyłem parę klubów w swojej karierze. Z różnymi kibicami miałem styczność, ale przyznam, że nie spotkałem się z tym, żeby aż taka grupa ludzi na takim poziomie rozgrywkowym tak regularnie podążała za drużyną. Mało tego, za każdym razem będę podkreślał, że kibic jest naszym “szóstym” zawodnikiem. Czasami ryknie, a czasem będzie bił brawo. Gra na parkiecie polega na emocjach i to często skrajnych. Porównałbym to z powrotem do domu, gdzie czeka na ciebie kochająca żona i dzieci. Pomimo trudnego dnia w pracy wracasz i jesteś szczęśliwy. Tutaj jest podobnie.
Wychodzisz na boisko i wiesz, że są na trybunach osoby, które cię wspierają i za tobą jeżdżą. Czasem pojawiają się z ich strony pytania szpileczki typu “czemu nie trafiłeś?”, ale wiesz, że im na tym zależy. To tak jak w rodzinie. Odnoszę wrażenie, że z naszym stowarzyszeniem kibiców funkcjonujemy, jak jeden organizm. Nie ukrywam, że jeszcze bardziej budujące jest to, że wiele dzieciaków naszych kibiców trenuje w naszej Akademii. Są w pełni zaangażowani w sportowe życie naszego klubu.
Co chciałbyś wobec tego przekazać kibicom przed rundą play-off?
Walczymy razem o jak najlepszy wynik! Wszyscy jesteśmy jednym zespołem i mamy wspólny cel. Niech każdy dołoży swoją cegiełkę do tego sukcesu. Zróbmy wszystko, żebyśmy jak jeden monolit walczyli do samego końca. I niezależnie od wyniku żebyśmy po ostatnim gwizdku podziękowali sobie, byli uśmiechnięci i przyznali, że to był dobry sezon.
