AKTUALNOŚCI

AKTUALNOŚCI

RJ House Legion Legionowo ponownie staje na drodze koszykarzy BS Polonii Bytom w rundzie play-off rozgrywek II ligi. W sobotę i niedzielę w Hali “Na Skarpie” odbędą się dwa pierwsze mecze półfinałowe. Walka o awans do I ligi wkracza w decydującą fazę. Poloniści walczą nie tylko o awans do finału, ale i chcą się przy tym zrewanżować ekipie z Legionowa za porażkę w ćwierćfinale play-off poprzedniego sezonu. Początek obu spotkań zaplanowano na godz. 18.00. 

Walka o awans do I ligi wkracza w absolutnie decydującą fazę. Ćwierćfinałowy dwumecz z KS Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew przysporzył kibicom wiele emocji. Niebiesko-Czerwoni zdołali odwrócić losy rewanżowego meczu, a teraz poprzeczka przed Polonistami zawieszona zostanie jeszcze wyżej.  

W półfinale rywalem ekipy Mariusza Bacika będzie dobrze znana w Bytomiu ekipa RJ House Legion Legionowo. Koszykarze Królowej Śląska mieli już okazję mierzyć się z tym rywalem w poprzednim sezonie - już na etapie ćwierćfinału. Wtedy drużyna z Legionowa dwukrotnie triumfowała na parkiecie w Bytomiu i pogrzebała marzenia Polonistów o awansie na zaplecze koszykarskiej elity. 

Bytomianie pałają teraz rządzą rewanżu, ale trzeba przyznać, że czeka ich trudne wyzwanie. Legionowianie okazali się najlepsi w rundzie zasadniczej rozgrywek w grupie B i legitymowali się bilansem 29-1. Przez cały sezon nie zaznali goryczy porażki na własnym parkiecie. 

W play-offach ekipa z Legionowa odprawiła z kwitkiem kolejno KS Trójkę Żyrardów, Basket Hills Bielsko-Biała i Pogoń Prudnik, choć ekipa z Opolszczyzny napędziła im sporo strachu. Legion u siebie wygrał tylko różnicą dwóch punktów (89:87), a w rewanżu w Prudniku po dogrywce triumfował trzema oczkami (91:88). 

W zespole z Legionowa wyróżniającymi postaciami w rundzie play-off są Marcin Dutkiewicz Jan Pilszczuk i Adam Linowski. Siła rażenia najlepszej drużyny grupy B w rundzie zasadniczej opiera się jednak na kolektywie i zawodnikach, który mają na swoim koncie nawet występy w koszykarskiej elicie. 

 "RJ House Legion Legionowo to zespół z bardzo szeroką, wyrównaną i mocną kadrą zarówno zawodniczą jak i sztabu trenerskiego. Wielu zawodników doświadczenie zdobywało na parkietach ekstraklasy i pierwszej ligi. Dzięki temu ich koszykówka to najwyższy poziom inteligencji boiskowej, a atak pozycyjny można porównać do rozgrywki w szachy. W poprzedniej rundzie zagrali osłabieni przez kontuzje kilku zawodników, co nie przeszkodziło im zwyciężyć 2:0 Pogoń Prudnik. Mimo tych kontuzji do Bytomia przyjedzie niezwykle wymagający przeciwnik zarówno od strony techniczno-taktycznej, jak również ze względu na przygotowanie atletyczne. W całym sezonie przegrali tylko jeden wyjazdowy mecz” - ocenia Paweł Wołk-Jankowski, asystent trenera Mariusza Bacika w sztabie Niebiesko-Czerwonych. 

Pierwsze dwa półfinałowe mecze odbędą się już w sobotę i niedzielę w Bytomiu. Początek obu spotkań zaplanowano na godz. 18.00. Potem rywalizacja przenosi się do Legionowa. Trzecie i ewentualne czwarte spotkanie półfinałowej serii zaplanowano na 16 i 17 maja (sobota i niedziela). Ewentualne piąte starcie przewidziano natomiast w Bytomiu na 20 maja. W odróżnieniu od poprzednich rywalizacji w play-offach w półfinale walka toczy się do trzech wygranych.

W półfinale play offu Królowa Śląska w weekend podejmie zespół, który bardzo źle się w Bytomiu kojarzy...
 
 
Chciałoby się nie wracać do ćwierćfinału play offu w poprzednim sezonie, ale przecież trzeba jakoś wyjaśnić komu ze strony BS Polonii należy się srogi odwet. Więc w krótkich żołnierskich słowach: jedyne dwie porażki w całych ubiegłych rozgrywkach zadał naszym koszykarzom RJ House Legion Legionowo i obie w Hali na Skarpie! W serii best of three nie pomogła Królowej bardzo wysoka wygrana w Legionowie i marzenia o awansie do pierwszej ligi prysnęły.
 
A teraz już szerzej... Na okazję na rewanż czekaliśmy rok i kilka dni, jednak sytuacja jest teraz trochę inna. Z Legionem spotykamy się w 1/2 finału i w systemie best of five, czyli do awansu do finału potrzeba trzech zwycięstw, a terminarz jest taki: dwa mecze w domu, dwa na wyjeździe (drugi wtedy jeśli nie będzie 3-0) i ewentualne piąte spotkanie Na Skarpie. W zeszłym roku lepszy w półfinale już zdobywał promocję na zaplecze ekstraligi, bo wtedy wchodziły trzy drużyny, a teraz sukces na tym etapie będzie dopiero przedostatnim krokiem, a ostatni to wygranie finału, bo tylko zwycięzca bierze wszystko.
 
W rundzie zasadniczej w grupie B 2. ligi Legion zajął 1. miejsce i przegrał tylko jeden mecz (wyjazdowy), identycznie jak Polonia w grupie C, która w korespondencyjnym pojedynku była lepsza o.... 24 pkt „koszowe” i dlatego rozpoczyna (i ewentualnie zakończy) półfinały u siebie. W play offie Legionowianie w sześciu meczach odesłali Trójkę Żyrardów, Basket Hills Bielsko-Biała i Pogoń Prudnik, z tym że ten ostatni dwumecz był na styku. U siebie RJ wygrał dwoma punktami, a w Prudniku po dogrywce! W końcówkach obu tych spotkań zabłysnął 39-letni Adam Linowski, bo na 33,5 sekundy przed końcem tego pierwszego był remis, a Linowski trafił wtedy za dwa, po czym rywale w ostatniej akcji nie trafili. W Prudniku ostatnie trzy punkty na remis w „normalnym” czasie zdobył właśnie Linowski, a w czasie dodatkowym dwoma wolnymi odwrócił wynik z 88:87 dla Pogoni, na 89:88 dla gości, którzy jeszcze zdobyli dwa „oczka” na trzypunktowe zwycięstwo dające awans. Linowski nie jest najstarszym zawodnikiem Legionu, bo 40 lat ma dziś Marcin Dutkiewicz, który w sezonie 2005/06 jako 19-20 latek podpatrywał naszego coacha, Mariusza Bacika, gdyż obaj byli w składzie Polonii Warszawa, z tym że Super-Mario był oczywiście jej gwiazdą. Natomiast w sezonie 2009/10 Dutkiewicz i Linowski grali przeciwko Bacikowi w dwóch różnych stołecznych... Poloniach w rodzimej ekstralidze! Tu trzeba dodać, że Legion to zespół ludzi doświadczonych, bo 10 na 15 zawodników kadry (dwie trzecie) to gracze ponad trzydziestoletni. Czy to jest atut naszych rywali? W jakimś stopniu tak, ale przecież naszym ulubieńcom wcale nie brakuje walorów pozwalających wierzyć w sukces!
 
 
● 1/2 finału play offu 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn - dwa pierwsze mecze
● BS Polonia Bytom - RJ House Legion Legionowo
● Sobota i niedziela, 9 i 10 maja, godz. 18.00
● Hala Na Skarpie przy ul. Frycza-Modrzewskiego 5a
 
ZAPRASZAMY!
BS Polonia po sześciu kolejnych playoffowych zwycięstwach jest już w najlepszej czwórce całej 2. ligi.
 
Przypomnijmy sobie tylko poprzedni wyjazd BS Polonii w 2. rundzie play offu na mecz z Księżakiem Łowicz. Po wygraniu w Hali na Skarpie pierwszego spotkania 71:69, w drugim nasi koszykarze prowadzili tylko na początku 2:0 i 4:2 oraz po ostatniej akcji na zwycięstwo 75:74 na niecałe dwie sekundy przed końcem! Przez większość meczu prowadził Księżak, w trzeciej kwarcie nawet 15 punktami, ale na nic mu się to zdało. W pierwszym ćwierćfinale z Koszem Ciepłomaksem Kompaktowym Pleszew przy Modrzewskiego zwycięstwo 81:63 było, jak widać, bardziej okazałe, a drugi mecz w serii - w piątkowe Święto Ludzi Pracy - rozpoczął się tradycyjnie od wygrania przez Jarosława Giżyńskiego pierwszej piłki, po czym szybkie dwa punkty zdobył nasz kapitan Paweł Zmarlak, który raczej taktycznie przesiedział pierwszy mecz tych drużyn na ławce. Goście prowadzili jeszcze 2:1 w 26 sekundzie, gdy Patryk Marek wykorzystał wolnego, a potem było 3:2 dla gospodarzy i 3:3 po osobistym Zmarlaka. Wtedy jednak Marek trafił za dwa, Jacek Rutecki za... pięć (2+3). Przerwał to „dwójką” Wojciech Leszczyński, ale De Ante Barnes i Rutecki dołożyli dwie „dwójki”, a na dwa „oczka” Krzysztofa Wąsowicza Rutecki odpowiedział trzema i zaraz na kolejne dwa Giżyńskiego trzema zareagował Bartosz Rachwalski, który za moment dołożył jeszcze oba wolne. Po jednym wolnym Yevhena Balabana Mikołaj Spała trafił zza łuku, na 25:10, czyli podobnie jak w Łowiczu było 15 pkt przewagi miejscowych. Michał Medes dobił jeszcze dwa pkt, a pleszewianie mogli jeszcze w tej kwarcie odskoczyć na +15, ale Jędrzej Janowicz zmarnował oba wolne.
 
Drugą kwartę z rozmachem rozpoczęła Polonia: „dwójką” Medesa z obrotu, potem jego jednym osobistym i dwiema „trójkami”: Wojciecha Zuba i Wąsowicza i nasi przegrywali tylko 21:25, jednak każda akcja rodzi reakcję. Dwa pkt Macieja Rostalskiego, trzy znów Ruteckiego, dwa wolne Marka i dwa razem Ruteckiego i było 34:21. Trudno było nie zareagować, więc Giżyński do dwóch wolnych dołożył dwa „oczka” naraz, potem po punkcie zaliczyli Rutecki i Wąsowicz, ale już Barnes poskładał 2+1, a Janowicz dopełnił „dwójką” na 40:26. Wąsowicz zmniejszył różnicę dwoma trafieniami z linii „pomalowanego”, na co Janowicz odpowiedział jednym. Ostatnie słowo przed dużą przerwą należało znów do Wąsowicza (2) i Leszczyńskiego (3) na 41:33 dla miejscowych po 20 minutach.
 
Start do trzecich 10 minut to 8:0 dla gospodarzy: M. Spała 2 oraz Marek i Rutecki po 3! Na 16 pkt różnicy zareagował jak przystało na kapitana Zmarlak dwoma „oczkami”, co otworzyło serię BS-u: Zub 3, Wąsowicz 2, znów kapitan 1+1 i zaraz 2 i było 49:44 dla Kompaktowych. Mamy ich!? No, jeszcze nie, bo Rutecki nie przestrzelił obu wolnych, jednak Zub był od niego lepszy, bo z gracją od tablicy trafił wszystkie trzy po faulu przy rzucie z daleka. Janowicz trafił dwa z dwóch, na co Balaban odgryzł się dwoma pkt z bliska, a Medes dołożył jeden z linii. Jeszcze M. Spała trafił „dwójkę”, ale koniec kwarty to 5 pkt Zuba (3 i 1+1), co dało remis 55:55!
 
Nasi złapali kontakt, ale rywale ani myśleli odpuszczać. Marek trafił za dwa, Medes też (1+1), a Zub 1 za „technika” gospodarzy. Króciutko prowadziliśmy punktem, bo Rutecki trafił za trzy, ale po faulu akcji za cztery się nie dorobił. Dwójka Wąsowicza dała kolejny remis 60:60,
a wolne Medesa i „dwójka” Leszczyńskiego 4-punktowe prowadzenie Królowej. Wsad Barnesa dał gospodarzom nadzieję, którą wydawało się, że rozwiali Paweł Respondek dwoma i Giżyński trzema punktami, jednak nie zrezygnował głównie Janowicz. Przycelował zza łuku, poprawił jednym z dwóch wolnych, na co Giżyński skompletował „trójkę” (2 + 1). To samo zrobił Janowicz na 71:74. Tenże Janowicz próbował zza łuku na kolejny remis, ale bezskutecznie. Na 7 sekund przed końcem oba wolne trafił Zub (71:76), a Pleszewianie oczywiście wzięli kolejny czas i Barnes zmniejszył na 73:76, ale to już było wszystko na co miejscowych było stać.
 
Jeśli do awansu potrzeba dwóch zwycięstw, to po co grać trzy mecze? Królowa Śląska trzyma się tej zasady, więc w środę 6 maja meczu nie będzie, ale kolejny termin to sobota, 9 maja, i w Hali na Skarpie pierwszy mecz półfinałowy - z kim, jeszcze nie wiadomo...
 
 
Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew 73:76 BS Polonia Bytom
25:12, 16:21, 14:22, 18:21
 
Polonia: Zub 17 (3x3), Wąsowicz 14 (1x3), Giżyński 14 (1x3), Medes 10,
Zmarlak 9, Leszczyński 7, Balaban 3, Respondek 2, Dawdo.
 
Najwięcej dla gospodarzy: Rutecki 24 (5x3), Janowicz 14 (1x3), Barnes
11, Marek 10 (1x3).
Do awansu do półfinału play offu potrzeba dwóch wygranych, ale BS Polonii już tylko jednego!
 
Dawno już ustaliliśmy, że każdy dzień tygodnia jest dobry, by grać w koszykówkę i wygrywać, więc także piątek, a jeśli jeszcze tego dnia przypada historyczna data, 1 maja, czyli Święto Pracy, to motywacja jest podwójna. W drugiej połowie XX wieku to święto zostało mocno upolitycznione, ale przecież dotyczy nas wszystkich, bo przecież wszyscy pracujemy, pracowaliśmy albo pracować będziemy.
 
Dobrą robotę wykonują właśnie nasi koszykarze, którzy wygrali grupę C 2. ligi i przeszli już dwie przeszkody w play offie o awans na zaplecze ekstraligi. Może nawet dwie i... pół przeszkody, bo wygrali pierwszy mecz ćwierćfinałowy - w twierdzy niezdobytej przy Modrzewskiego 81:63 z Koszem Ciepłomaksem Kompaktowym z Pleszewa - i prowadzą 1-0 w serii do dwóch zwycięstw, więc osiągnęli już 50 procent sukcesu. Przypomnijmy tylko, że przy wspaniałej oprawie Bytomskiego Stowarzyszenia Kibiców Koszykówki Niebiesko-czerwoni cały sobotni mecz był pod kontrolą Królowej Śląska, nawet mimo kapitana Pawła Zmarlaka na ławce. Pewnie na własnym parkiecie pleszewianie będą chcieli osiągnąć lepszy wynik, ale nasz sztab z Mariuszem Bacikiem na czele na pewno jest na to przygotowany.
 
Wierzymy oczywiście w awans BS Polonii do półfinału, ale nie odbierając rywalom przed meczem szans na dobry wynik, przyjrzyjmy się co może czekać zwycięzcę naszego ćwierćfinału. Otóż pleszewsko-bytomska para jest w drabince skompaktowana z parą RJ House Legion Legionowo - Pogoń Prudnik. W pierwszym meczu faworyzowany (na papierze?) Legion wygrał u siebie „tylko” 89:87, choć na trochę ponad dwie minuty przed końcem prowadził 87:80. Prudniczanie gonili i na 34 sek. przed syreną doszli na remis 87:87! Wtedy doświadczony 39-letni Adam Linowski trafił za dwa punkty, a goście mogli jeszcze doprowadzić do dogrywki, ale ich ostatni rzut był niecelny... Drugi mecz w tej
parze odbędzie się w Prudniku w sobotę, 2 maja, kiedy my już będziemy wiedzieć, czy można patrzeć w stronę półfinałowego rywala, czy trzeba jeszcze... martwić się o siebie.
 
 
● 1/4 finału play offu 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn - drugi mecz
● Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew - BS Polonia Bytom
● Piątek, 1 maja, godz. 17.00
● Hala Sportowa przy Zespole Szkół Publicznych nr 1, Pleszew, ul. Szkolna 5
● Stan rywalizacji 0-1 w serii do dwóch wygranych

Jego celny rzut na nieco ponad sekundę przed końcową syreną dał drugą wygraną z Księżakiem Łowicz i tym samym awans do ćwierćfinału play-off. Na tak dysponowanego Michała Medesa czekaliśmy bardzo długo, bo w tym sezonie skrzydłowy borykał się z poważną kontuzją łydki. - Cieszę się, że udało się wrócić na play-offy, bo po kilku tygodniach i odnowieniu urazu nie było wiadomo, kiedy będę w stanie ponownie zagrać - mówi 29-latek przed rewanżowym starciem ćwierćfinałowym z KS Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew. W pierwszym starciu Medes znów błysnął, rzucając 17 punktów. 

Koszykarze BS Polonii Bytom wykonali pierwszy krok w kierunku półfinału play-off rozgrywek drugiej ligi. Niebiesko-Czerwoni w pierwszym ćwierćfinałowym meczu pokonali w Hali “Na Skarpie” KS Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew 81:63. Podopieczni Mariusza Bacika od początku przejęli inicjatywę na parkiecie. 

“Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa. Tym razem nie podnieśliśmy ciśnienia kibicom, czego doświadczyli w dwumeczu z Łowiczem, bo u nas również było gorąco w końcówce. Mam nadzieję, że klątwa ćwierćfinałów zostanie zażegnana. Pierwszy mecz pokazał naszą dużą dominację. Od pierwszych minut dyktowaliśmy warunki gry” - wspomina Michał Medes, jeden z wyróżniających się zawodników w szeregach Królowej Śląska. 

Kropkę nad “i” Bytomianie będą musieli postawić w piątkowym rewanżu w Pleszewie. Rywale nie zwykli przegrywać przed własną publicznością (w rundzie zasadniczej ponieśli tam tylko dwie porażki), a ich atutem jest specyficzna hala. Bytomianie chcą jednak wykorzystać doświadczenia z Łowicza. 

“Znów będziemy musieli grać na innych deskach i się do tego przyzwyczaić. Na pewno rywale będą mocniejsi. Musimy być na to przygotowani. Ale mamy doświadczenie z Łowicza, gdzie hala również była niewygodna. Nie pozostaje nam nic innego, jak pojechać i wywalczyć tam awans do półfinału” - mówi 29-letni skrzydłowy, który w play-offach wyrósł na jednego z liderów ekipy Mariusza Bacika. 

Długo wyczekiwany powrót do gry  

A na jego powrót na parkiet kibice czekali bardzo długo. Medes od listopada zmagał się z doskwierającym urazem łydki. Jego rozbrat z boiskiem trwał ponad cztery miesiące. 29-latek do gry wrócił dopiero na drugie spotkanie z TS Wisłą Kraków w pierwszej rundzie play-off. 

“Doznałem naderwania łydki. Pod koniec roku zdecydowaliśmy się na leczenie i już wtedy pauzowałem. Po kilku tygodniach nie było żadnych oznak, że dzieje się coś złego. Nie zbierał się tam płyn, dwucentymetrowa rana się zagoiła. Nic nie wskazywało na to, że nie mógłbym wracać do gry. Ale już pod koniec pierwszego treningu z dwóch centymetrów nagle zrobiło się pięć. Naderwanie było dosyć duże i stąd taka długa przerwa. Później dmuchaliśmy na zimne i chcieliśmy wyleczyć to do końca. Rehabilitacja była żmudna i przyznam, że to był dla mnie trudny okres. Nie spodziewałem się, że ten sezon będzie tak wyglądał. Liczyłem na to, że cały czas będę pomagał drużynie” - wspomina Medes.  

W kluczowym momencie sezonu skrzydłowy znajduje się w znakomitej dyspozycji. I co najważniejsze, nie dokuczają mu żadne problemy zdrowotne. 

“Cieszę się, że udało się wrócić na play-offy, bo po kilku tygodniach i odnowieniu urazu nie było wiadomo, kiedy będę w stanie ponownie zagrać. Nie wiedzieliśmy, jak rana będzie się goić i czy nie dojdzie do kolejnego naderwania. Mam nadzieję, że zdrowie będzie dopisywało. Na razie nie odczuwam żadnych dolegliwości” - wspomina Medes. 

Rachunki do wyrównania z zeszłego sezonu 

Poloniści są o krok od zapewnienia sobie przepustki do półfinału, gdzie potencjalnie czeka nas starcie z RJ House Legion Legionowo (wygrali pierwszy ćwierćfinałowy mecz  z Pogonią Prudnik). Bytomscy kibice nie mają z tym zespołem najlepszych wspomnień. Rok temu Niebiesko-Czerwoni właśnie w ćwierćfinałowej rywalizacji z Legionem pogrzebali szansę na awans do I ligi. 

“Czasem trochę ucieka się myślami, ale szybko sprowadzamy się na ziemię. Na razie najważniejsze jest to, by wygrać w Pleszewie i zamknąć ten ćwierćfinał w dwóch meczach. Widzimy, że zespół z Legionowa miał problemy w pierwszym starciu z Pogonią Prudnik, więc też do końca nie wiadomo jak to się dalej potoczy. Niemniej, nie ukrywam, że chciałbym w półfinale spotkać się z drużyną z Legionowa. Chcielibyśmy wszyscy zrewanżować się za tamtą porażkę. Szczególnie boli to, że wtedy przegraliśmy dwa mecze na własnym parkiecie” - zakończył Michał Medes. 

Rewanżowe starcie w Pleszewie zaplanowano na piątek, 1 maja o godz. 17.00. 

Kolejne osiemnaste zwycięstwo w sezonie w twierdzy niezdobytej.

Mimo że bez kontuzjowanego kapitana Pawła Zmarlaka, zaczęło się... normalnie. Jarosław Giżyński wygrał rzut sędziowski i już w 10 sekundzie Wojciech Leszczyński trafił za trzy punkty. De Ante Barnes zrewanżował się za przegraną pierwszą piłkę i zdobył dwa punkty. Potem jednak ruszył bytomski walec: dwa „oczka” Michała Medesa, trzy kolejne wolne Wojciecha Zuba, którego nie warto faulować przy rzucie zza łuku, dwa punkty Giżyńskiego i dwa Zuba. Na 12:4 dobitką zmniejszył Barnes, ale zaraz Giżyński trafił za trzy, Medes dobił za dwa, a „bieżący” kapitan Krzysztof Wąsowicz też celnie przymierzył zza 6,25 m. Wtedy oba wolne wykorzystał Jędrzej Janowicz, na co identycznie odpowiedział Leszczyński. Bartosz Rachwalski z linii osobistych nie chciał być gorszy i było 22:8, jednak tylko na chwilę, bo Wąsowicz trafił za dwa, a ostatnie w 1. kwarcie punkty zdobył znów z linii Janowicz na 24:10 dla Królowej Śląska.

Przebieg inauguracyjnej odsłony wyraźnie wskazał faworyta tej potyczki, ale pleszewianie nie chcieli się z tym pogodzić i na otwarcie drugiej kwarty dwa pkt zdobył Marcin Pławucki, na co dwoma zareagował Medes. Maciej Rostalski zdobył następne pięć (3 + 2) pkt dla gości, ale przedzielił to punktem Yevhen Balaban, a odpowiedział zaraz „trójką” Daniel Dawdo, który jeszcze dopełnił „piątkę” dwoma wolnymi, co wkrótce powielił Medes i było 34:17, czyli dwa razy tyle co rywal. Janowicz poprawił ten wynik dwoma „oczkami”, ale faulowany „trójki” nie skompletował. Potem był dwupunktowy ping-pong: Wąsowicz i Barnes (wsadem), Giżyński wolnymi i Patryk Marek identycznie, ale w końcu Giżyński rozbił ten rytm „trójką”, a Barnes postarał się tylko o punkt, Ostanie dwa przed dużą przerwą zdobyli solidarnie Dawdo i Wąsowicz na 43:24 dla Polonii.

Początek trzeciej kwarty to dwa pkt Giżyńskiego, ale też dwa Marka. Na to dwoma Medes, ale trzema Zub. Dwa celne osobiste Marka poprzedziły serię bytomian: Medes 2, Giżyński 2+1 po faulu, Wąsowicz 2 i Medes 2 wsadem. Potem seria pleszewian: Janowicz 1, Barnes i Rachwalski po 2. Na kolejne dwa punkty Giżyńskiego Janowicz odpowiedział „składaną trójką”, na „dwójkę” Pawła Respondka dwoma wolnymi Barnes, a pierwsze 30 minut zamknął dwoma „oczkami” Mikołaj Spała na 63:40.

Ostatnie 10 minut otworzył Medes zza łuku, po czym po dwa osobiste wykorzystali Janowicz i Balaban. Zaraz Janowicz i Spała zdobyli 5 pkt (2

+ 3) dla przyjezdnych, ale Jakub Cisowski zniwelował to zza łuku. Punkt do bytomskiego dorobku dorzucił Dawdo, a dwa Olaf Klonowski. Po drugiej stronie była dobitka Janowicza oraz „trójka” Marka, na co Cisowski też odpowiedział „trójką”, więc Marek jeszcze jedną taką samą. Patryk Cebulski wpisał się do protokołu dobitką, Respondek odpowiedział też „dwójką”. Bezstresowa końcówka to sześć „oczek” gości: dwa wolne Marka i zza łuku oraz jeden z linii Rachwalskiego. Wynik solówką zamknął Klonowski.

BS Polonia Bytom 81:63 Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew
24:10, 19:14, 20:16, 18:23

Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 1-0

Polonia: Giżyński 17 (2x3), Medes 17 (1x3), Wąsowicz 10 (1x3), Zub 8 (1x3), Dawdo 7 (1x3), Cisowski 6 (2x3), Leszczyński 5 (1x3), Respondek 4, Klonowski 4, Balaban 3, Siwik, Baran.

Najwięcej dla gości: Janowicz 16, Marek 14 (2x3), Barnes 11.

 

Drugi mecz 1/4 finału odbędzie się w Pleszewie w piątek, 1 maja, o 17.00. Bytomskie Stowarzyszenie Kibiców Koszykówki Niebiesko-czerwoni już się przygotowuje...

W ćwierćfinale play offu Królowa Śląska rywalizować będzie z trzecim po rundzie zasadniczej w grupie D zespołem z Pleszewa o dosyć skomplikowanej nazwie...
 
W 2005 roku powstał w Pleszewie KS Open Basket, znany później też jako KS Open Basket Florentyna, w którym w sezonie 2011/12 grał Wojciech Żurawski. To urodzony w Bytomiu w maju 1976 roku (niedługo 50. urodziny!) świetny koszykarz, choć wychowanek Pogoni Ruda Śląska, z którą awansował do ekstraligi, a później grał w wielu polskich klubach w naszej najwyższej klasie. W 2006 roku jako zawodnik DGP Azotów Unii Tarnów był uczestnikiem Meczu Gwiazd, a w tymże roku i trzy lata później (grał wtedy w Polpharmie Starogard Gdański) był w elicie najskuteczniejszy w rzutach z gry. Epizod w Pleszewie to już druga połowa jego zawodniczej kariery, a ostatnim jej etapem był KKS Ragor Tarnowskie Góry, w składzie którego widzieliśmy go w Hali na Skarpie na początku 2021 roku. Dziś Wojciech Żurawski jest trenerem macierzystej Pogoni, z którą w ten weekend będzie walczyć w jednym z turniejów o awans do II ligi.
 
KS Open Basket Florentyna Pleszew już nie istnieje, ale tradycje kontynuuje Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew, gdzie przez dwa ostatnie sezony występował Michael Hicks, reprezentant Polski w koszykówce 3x3. Dziś nie ma go już w pleszewskiej kadrze, ale za to jest Kamil Nawrot, którego w sezonie 2023/24 oglądaliśmy przy Modrzewskiego. Jest w składzie, ale zagrał w tym sezonie tylko raz, więc może go w sobotę na parkiecie nie będzie.
 
Pleszewscy koszykarze znów w 2. lidze grają trzeci kolejny sezon, zawsze w grupie D, i trzy razy zakwalifikowali się do play offu, jednak w annałach trudno doszukać się choćby śladu rywalizacji z odrodzoną Polonią. Nasz najbliższy przeciwnik w 1. rundzie decydującej obecnie rozgrywki ograł U&R Calor Twierdzę Kłodzko, choć w twierdzy przegrał jednym punktem, by u siebie odrobić straty z nawiązką, a w 2. rundzie wygrał oba mecze z Pogonią Mogilno. Najskuteczniejszy w Pleszewie jest 19-letni Jacek Rutecki, który w tym sezonie zdobył 406 pkt, jednak głębiej w kompetencje banku informacji sztabu szkoleniowego Mariusza Bacika wchodzić nie będziemy, napiszemy tylko że skoro rywale przegrali w twierdzy kłodzkiej, to na co mogą liczyć w naszej twierdzy niezdobytej?!
 
Rywalizacja bytomsko-pleszewska skończy się już w maju, a to zwykle ciepły miesiąc. Ciepło w naszym języku ma zwykle wydźwięk pozytywny, choć czasami w sytuacji, gdy komuś się nie wiedzie, możemy usłyszeć przekorne: no, to mają już ciepło. Komu będzie „ciepło na maxa” po ostatnim meczu w tej parze? My wierzymy w... kompaktowy awans Królowej Śląska!
 
 
● 1/4 finału play offu 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn - pierwszy mecz
● BS Polonia Bytom - Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew
● Sobota, 25 kwietnia, godz. 18.00
● Hala Na Skarpie, ul. Frycza-Modrzewskiego 5a
 
 
ZAPRASZAMY
 
 

Kolejna przeszkoda czeka na koszykarzy BS Polonii Bytom w play-offach drugiej ligi. W ćwierćfinale Niebiesko-Czerwoni zmierzą się z ekipą Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew. Zespół z Wielkopolski jest niezwykle nieobliczalnym rywalem, dysponującym w dodatku ogromnym atutem w postaci własnej hali, gdzie nie zwykł przegrywać. Pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie odbędzie się w sobotę o godz. 18.00 w Hali “Na Skarpie”. 

Runda play-off rozgrywek drugiej ligi, której stawką jest jedno miejsce premiowane awansem do I ligi, wkracza powoli w decydującą fazę. Po wyeliminowaniu TS Wisły Kraków i KS Księżaka Łowicz - w niezwykle dramatycznych okolicznościach, w ćwierćfinale koszykarze BS Polonii Bytom zmierzą się z ekipą Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew.  

Zespół z Wielkopolski zakończył rundę zasadniczą grupy D na drugiej pozycji za plecami PGE GiEK Turowa Zgorzelec i mając tyle samo punktów, co Pogoń Prudnik. Pleszewianie zgromadzili na swoim koncie 54 punkty (24 wygranych i sześć porażek), a w rundzie play-off odprawili z kwitkiem U&R Calor Twierdzę Kłodzko i Pogoń Mogilno. Tym samym ekipa z Pleszewa uzyskała awans do ćwierćfinału play-off. 

Od początku sezonu wyróżniającym się zawodnikiem w zespole z Pleszewa jest 19-letni Jacek Rutnicki. Ale podopieczni Mariusza Bacika muszą mieć się na baczności, bo ekipa z Wielkopolski potrafi napsuć krwi wielu wyżej notowanym rywalom. Zwłaszcza w perspektywie całej ćwierćfinałowej rywalizacji.  

“Liderem punktowym zespołu naszych najbliższych przeciwników jest jeden z najmłodszych zawodników tej drużyny Jacek Rutecki, który łączy grę w drugiej lidze z występami w ekstraklasowej drużynie z Ostrowa Wielkopolskiego. Jednak wokół niego gra wielu doświadczonych zawodników jak Rostalski, Pławucki, Barnes czy Spała którzy mogą pochwalić się w swoim koszykarskim CV wywalczonym awansem do pierwszej ligi jak również sezonami gry w pierwszej lidze a nawet ekstraklasie. Jest to zespół, który lubi szybką grę zwłaszcza z kontrataku. Dzięki temu potrafią zdobywać wiele punktów przy tym jednak tracąc wiele punktów. Podobnie jak zespół z Łowicza dysponują specyficznym obiektem, w którym grają jeszcze lepiej. W całym sezonie w Pleszewie przegrali tylko dwa razy” - podkreśla Paweł Wołk-Jankowski asystent trenera Mariusza Bacika w sztabie Niebiesko-Czerwonych. 

Pierwsze spotkanie ćwierćfinałowej rywalizacji zaplanowano na sobotę w Hali “Na Skarpie”. Początek meczu o godz. 18.00. Rywalizacja na tym etapie toczy się do dwóch wygranych. 

W minioną sobotę (18 kwietnia) w Hali Na Skarpie odbył się historyczny, I Charytatywny Turniej Halowej Piłki Nożnej Polonia Biznes Cup organizowany przez Polonię Bytom i firmę Kon-Are. W rywalizacji udział wzięło 10 ekip złożonych ze sponsorów, partnerów i przyjaciół Polonii Bytom. Zebrane środki przekazane zostały na rzecz Bytomskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży Niepełnosprawnej. Impreza zakończyła się pełnym sukcesem i już teraz możemy zapowiedzieć kolejne edycje!

Od wczesnych godzin popołudniowych Hala Na Skarpie tętniła wielkimi emocjami. W Turnieju Polonia Biznes Cup o główne trofeum walczyło dziesięć zespołów. Wśród uczestników znaleźli się sponsorzy wszystkich sekcji Polonii: Kon-Are (dwa zespoły), Radex-Stal, Niedax, Browar Zamkowy Racibórz, HCS Europe Sp. z o. o., PEC Bytom, Microchip, a także ekipy oldbojów naszego klubu i pracowników. Rywalizacja toczona była zgodnie z zasadami futsalu, a organizatorzy postanowili przeznaczyć zebrany wśród drużyn dochód na rzecz Bytomskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży Niepełnosprawnej.

Imprezę otworzyła Wiceprezes Zarządu BS Polonii Bytom Dorota Borecka-Leszczuk oraz Prezes Bytomskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży Niepełnosprawnej Teresa Brodziak. Mogliśmy zaczynać!

Choć sportowe zmagania stanowiły bardzo istotny punkt programu – i jeszcze do nich wrócimy – nie zabrakło innych atrakcji. W przerwach między spotkaniami swoje umiejętności prezentowały tancerki Uczniowskiego Klubu Sportowego Charms, przygotowujące się do mistrzostw Europy w Chorwacji. Na Skarpie gościliśmy też żużlowców Śląska Świętochłowice, którzy nie tylko odpowiadali na wszystkie pytania związane z „czarnym sportem”, ale nawet… odpalili motocykle. Było głośno! Żywiołowego dopingu nawet warczące motocykle nie były jednak w stanie zagłuszyć! Najaktywniejsi kibice (ukłony dla fanów PEC Bytom) otrzymywali cenne nagrody od sponsora głównego zabawy – firmy Kon-Are oraz Polonii Bytom. Gadżety dla kibiców dołożyła od siebie również firma PEC Bytom. O odpowiednią regenerację piłkarzy zadbał X-Rehab – Gliwickie Centrum Rehabilitacji, natomiast o właściwe nawodnienie uczestników zadbała Kryniczanka.

Poziom sportowy był niezwykle wysoki. Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że wszystkie zespoły dały z siebie wszystko przez co nie brakowało zapadających w pamięć bramek czy zaskakujących rozstrzygnięć. Z kronikarskiego obowiązku musimy przekazać, że zwycięstwo padło łupem Oldbojów Polonii Bytom, którzy w finale pokonali zespół Kon-Are. Na najniższym stopniu podium stanął Browar Zamkowy Racibórz pokonując w „małym finale” Radex-Stal.

W ceremonii zakończenia udział wzięli Prezes Zarządu BS Polonii Bytom Sławomir Kamiński, właściciel Kon-Are Mirosław Tekiela i Pani Prezes Bytomskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży Niepełnosprawnej Teresa Brodziak.

Po wręczeniu nagród ufundowanych przez organizatorów – Polonię Bytom, Kon-Are i partnera turnieju Padel Team Bytom wszyscy uczestnicy zasiedli do wspólnego oglądania meczu Królowej Śląska w Niepołomicach. Niestety, pomimo dziesiątków kciuków trzymanych za Niebiesko-Czerwonych nie udało się urwać Puszczy choćby jednego oczka.

Choć emocje I Turnieju Polonia Biznes Cup, będącego doskonałą okazją do integracji środowiska sponsorów, partnerów oraz przyjaciół Polonii Bytom jeszcze do końca nie opadły możemy przekazać, że już planujemy drugą edycję turnieju.

Wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział i stworzenie wyjątkowej atmosfery!

 

BS Polonia już w drugim meczu z Księżakiem zapewniła sobie wygraną w 2. rundzie play offu, ale emocji nie brakowało...
 
 
Po minimalnym, ale w pełni zasłużonym zwycięstwie w Hali na Skarpie Królowa Śląska jechała do Łowicza na mecz z Księżakiem, by powalczyć o awans już w drugim spotkaniu i czekać na rywala w ćwierćfinale play offu. Zaczęło się bardzo dobrze od dwóch punktów Wojciecha Leszczyńskiego, ale szybko wyrównał Patryk Gospodarek. Kolejne dwa punkty zdobył pojedynczo Jarosław Giżyński, ale wtedy pierwszą „trójkę” sfinalizował Maciej Czemerys na 5:4 dla gospodarzy, których prowadzenie wkrótce wystrzeliło do 11:4 po „dwójkach” Krystiana Koźluka, Jakuba Kukieły i Kacpra Rogowskiego. Nasi się tym nie
przejęli i dwa wolne Yevhena Balabana oraz dwa „kompaktowe” punkty Krzysztofa Wąsowicza pozwoliły zmniejszyć dystans, co jednak „dwójką” popsuł nam Jakub Kukieła. Na kolejne dwa wolne - Leszczyńskiego -
rywale zareagowali „składaną trójką” Jakuba Brandysa oraz „dwójką” Czemerysa. Na 12:18 zmniejszył Leszczyński, ale łowiczanin Gospodarek trafił za trzy niemal równo z syreną na 21:12 po pierwszej kwarcie. Taki wynik obowiązywał po pierwszych 10 minutach, a tę „trójkę” odwołano dopiero przed trzecią kwartą jako zdobytą po czasie, więc
prawdziwy wynik na pierwszej przerwie to było 18:12 dla Księżaka.
 
Zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony jednego wolnego trafił Filip Munyama, ale „trójką” odpowiedział Jarosław Giżyński, a za moment piłkę przechwycił Leszczyński, w efekcie czego Wąsowicz z kozła asystował Balabanowi na 19:17. Wtedy jednak solo po dwa poszedł Gospodarek, a wkrótce oba osobiste wykorzystał Czemerys. Po drugiej stronie „dwójkę” po zwodach zdobył Wąsowicz, a dla Księżaka „jedynkę” ustrzelił Koźluk, a za chwilę dwie „jedynki” Brandys. Faulowany Daniel Dawdo trafił spod kosza, ale „trójki” nie poskładał, a Brandys właśnie
trafił za trzy. Dawdo i Koźluk dołożyli po punkcie, a ten pierwszy jeszcze półobrotem zwiódł rywali i zapisał dwa „oczka”. Kukieła i Koźluk też trafili po „dwójce”, a końcówka kwarty to 6 bytomskich punktów (po 2 Dawdy, Wąsowicza i Michała Medesa, te ostatnie po asystach Leszczyńskiego) na 34:30 dla miejscowych, choć na tablicy widniało 37:30, co robiło sporą różnicę.
 
Likwidację tej „trójki” spiker ogłosił przed rozpoczęciem drugiej połowy, co naturalnie wzbudziło mieszane uczucia - głośną dezaprobatę kibiców miejscowych oraz aplauz naszego stowarzyszenia, którego dużej grupy oczywiście na tym obiekcie zabraknąć nie mogło.
 
Żeby jednak nie był tak miło Gospodarek zaraz trafił zza łuku i jednak stało się 37:30. Dwa punkty po uwolnieniu się od rywala zdobył spod kosza kapitan Zmarlak, ale Gospodarek znów walnął za trzy, Koźluk za dwa i jeszcze Gospodarek za dwa. 44:32 mogło już zacząć uwierać, ale
Dawdo trafił dwa osobiste. Wtedy Czemerys i Gospodarek dołożyli „piątkę” (3 + 2), na 15 punktów przewagi (!), co poprawił trochę wolnymi Balaban, a „doprawił” dwoma pkt Wojciech Zub. Tenże Zub był potem faulowany, ale zanim rzucił „osobiście” to po drugiej stronie jeden rzut - celny - miał Czemerys za faul techniczny naszej ławki. Potem Zub też zdobył punkt, a jego drugą próbę fantastycznie dobił
Medes i wyszła akcja za trzy. Akcję za trzy zaprezentował też zaraz Czemerys, ale jedną piłką, a Medes trafił oba wolne. Munyama znów „odpalił” zza 6,25 m, a Wąsowicz sprzed łuku. Nie minęło 15 sekund,
gdy Munyama znów nie pomylił się z daleka, ale wtedy Medes odpowiedział dwoma, a Leszczyński trzema punktami. Kwartę zakończył wolnymi Koźluk na 61:50 dla gospodarzy.
 
Czwartą odsłonę bardzo dobrze rozpoczęli nasi: Giżyński spod kosza i solo Zub, ale Czemerys szczęśliwie zdobył dwa „oczka”. Na 63:57 „trójką” zmniejszył Balaban, jednak Munyama wsadem znów dał swoim oddech. Na krótko, bo Zub po przechwycie i asyście Wąsowicza zdobył
dwa pkty, a Leszczyński trzy po asyście Medesa. Gdy Balaban trafił dwa razy po faulu, było już tylko 65:64 dla Księżaka. Wtedy jednak Munyama nie zawahał się za trzy, ale Zub też (68:67). Teraz faulowany Gospodarek złożył „trójkę”, ale Zub tak samo (71:70)! Gospodarek trafił znów za trzy, a Zub „tylko” za dwa (74:72). Leszczyński zmniejszył do 74:73, a Czemerys wyjechał z piłką za linię boczną! Trener Mariusz Bacik wziął czas, po którym Wąsowicz majestatycznie przesuwał się z piłką aż perfekcyjnie obsłużył pod koszem Medesa, który z bliska zdobył punkty na 75:74! Do końca pozostawała sekunda i
siedem dziesiątych. Łowiczanie mieli jeszcze piłkę z boku, ale bytomski pressing już nie pozwolił na oddanie celnego rzutu. Królowa Śląska triumfowała w meczu, w którym prowadziła tylko na początku (2:0 i 4:2) i tuż przed syreną. Epickie zwycięstwo!
 
 

KS Księżak Łowicz 74:75 BS Polonia Bytom

18:12, 16:18, 27:20, 13:25

 
Polonia: Zub 15 (1x3), Leszczyński 13 (2x3), Balaban 11 (1x3), Medes 10, Dawdo 9, Wąsowicz 8, Giżyński 7 (1x3), Zmarlak 2, Siwik, Respondek, Cisowski.
 
Najwięcej dla łowiczan: Gospodarek 20 (3x3), Czemerys 16 (3x3), Munyama 12 (3x3).
 
 
Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw 2-0 dla bytomian i ich awans do kolejnej rundy play offu. Ćwierćfinałowego rywala, którym będzie zwycięzca rywalizacji Pogoni Mogilno z Koszem Ciepłomaxem Kompaktowym
Pleszew, poznamy być może już w sobotę, a najpóźniej w środę, 22 kwietnia. W pierwszym meczu zespół z Pleszewa wygrał u siebie 88:81. Kimkolwiek będzie rywal Królowej, pierwszy mecz odbędzie w sobotę, 25
kwietnia, w Hali na Skarpie. Gra się jeszcze do dwóch zwycięstw.