środa, 08 kwiecień 2026 23:28

Awans do drugiej rundy play-offu został zatwierdzony!

Po wysokiej wygranej z Wisłą w Krakowie w rewanżu nie było nerwówki, ale na zwycięstwo trzeba było zapracować.
 
 
Przed meczem odbyła się miła uroczystość, bo w tradycyjnym plebiscycie trenerzy grupy C 2. ligi wybrali pierwszą piątkę rundy zasadniczej oraz MVP tej części rozgrywek. Komisarz Adam Szeremeta obie te nagrody - gustowne statuetki - wręczył Krzysztofowi Wąsowiczowi, który w środę był kapitanem Królowej Śląska pod nieobecność Pawła Zmarlaka, ale to była chyba nieobecność... taktyczna. Był za to w składzie po długiej przerwie spowodowanej kontuzją Michał Medes, choć nie w pierwszej piątce.
 
Duża zaliczka przywieziona przez BS Polonię z parkietu Wawelskich Smoków spowodowała, że w decydującym rewanżu (w tej rundzie play offu grano tylko dwumecz) o emocje było trudno, ale odpuszczania nie było. Jarosław Giżyński wygrał pierwszą piłkę i szybko zdobył pierwsze dwa punkty dobijając rzut zza łuku Yevhena Balabana. Następne dwa pkt zdobył Wojciech Zub, a pierwsze dwa „oczka” dla Wisły Benjamin Ngarambe z wolnych. Pierwszą „trójkę” w meczu zdobył Giżyński, a potem Wojciech Leszczyński i Daniel Dawdo po „dwójce”oraz Patryk Piszczatowski dla gości na 11:4. Drugą „trójkę” zafundował sobie Leszczyński, a pierwszą dla Krakowian Kamil Barnuś. Kolejne 5 pkt zdobyli goście: Jan Graniczka 2 i Marcel Hościłowicz 3. Pierwszy swój punkt po kontuzji zdobył wtedy Medes, ale cztery następne „oczka” zaliczyli krakowianie: Adam Kucała i Piszczatowski po 2, co dało gościom... prowadzenie 16:15. Tylko na chwilę, bo Zub w najlepszym momencie trafił zza 6,25, a zaraz Medes z bliska. Punkt dołożył Balaban, ale Hościłowicz trzy, a kwartę dwoma „oczkami” skwitował Medes na osiem dziesiątych sekundy przed końcem pierwszej odsłony.
 
Na początku drugiej kwarty rywale jeszcze próbowali podganiać i było 23:21, 25:22, 28:24 po „trojce” Maksymiliana Siwika, ale nasi koszykarze zaczęli odjeżdżać. Po kolejnej „trójce” Siwika było 35:26, ale wtedy „zatrójkowali” też Cepuchowicz i Paweł Respondek, a po osobistych Daniela Dawdy było 40:31. Goście ratowali się zza łuku (dwa razy Cepuchowicz) i dlatego na dużej przerwie było „tylko” 44:39.
 
Początek trzeciej kwarty był piorunujący: 15:0 (Giżyński zdobył wtedy pierwsze sześć punktów, a Wąsowicz, Leszczyński i Zub solidarnie po dwa, natomiast Żenia Balaban 3) i było 59:39. Wtedy sześć „oczek” zdobyli goście, a kolejne dwa między „dwójką” a oboma wolnymi Respondka. Na 1,5 minuty przed trzecią przerwą za dwa trafił Bartosz Ufniak, a kwartę goście zakończyli 6:0, więc mieli jeszcze przyzwoite 54:65.
 
Przed ostatnią odsłoną już nawet jakiś kataklizm nie mógł odebrać Niebiesko-czerwonym awansu do 2. rundy, więc można było zastanawiać się z kim przyjdzie na tym etapie rywalizować. Mecz był troszeczkę rwany, ambitni rywale nie rezygnowali ze zdobyczy punktowych, jednak przewaga gospodarzy jeszcze urosła. Niezmordowany Hościłowicz zdobył w tej części 13 pkt, ale Olaf Klonowski 7, w tym dwa wsadem. Zza 6,25 trafił jeszcze Respondek, a ostatnie dwa pkt zdobył 17-letni Ufniak. Wisła zakończyła w ten sposób sezon, a można było jedynie żałować, że w jej szeregach nie zagrał ani chwili znany i lubiany w Bytomiu Sebastian Dąbek.
 
- Po mojej kontuzji nie ma już śladu – powiedział po meczu Michał Medes. - Cieszę się, że mogę wrócić na boisko, bo nie grałem od listopada. Jestem szczęśliwy, że mogę pomóc drużynie w play offie. Z Wisłą jeszcze nie zagrałem za dużo, ale po takiej przerwie trzeba było oszczędzać organizm, pozwolić odsapnąć i zregenerować się...
 
 
BS Polonia Bytom 89:69 TS Wisła Kraków
23:19, 21:20, 21:15, 24:15
 
 
Polonia: Respondek 14 (2x3), Giżyński 11 (1x3), Klonowski 11, Medes 9, Dawdo 8, Siwik 8 (2x3), Leszczyński 7 (1x3), Zub 7 (1x3), Balaban 6 (1x3), Ufniak 4, Wąsowicz 2, Cisowski 2.
 
Najwięcej dla gości: Hościłowicz 26 (3x3), Cupuchowicz 13 (3x3), Kucała 10.
 
Już w najbliższą sobotę, 11 kwietnia, w 2. rundzie play offu Polonia w Hali na Skarpie zagra z Księżakiem Łowicz. Początek tradycyjnie o 18.00, a na tym etapie gra się do dwóch zwycięstw.